Chrześcijaństwo to nie jest wygodna religia jedynie dla sytych, wręcz przeciwnie (J. V. Schall SJ). Kościół poddawany jest przemocy od początku swojego istnienia, co zapowiedział już sam Chrystus Pan (J 15,20). Każde pokolenie musi podjąć refleksję, jak odnosić się do przemocy, której jesteśmy brutalnie lub w sposób bardziej zawoalowany poddawani, zarówno przez obcych, jak i przez swoich.

1. Jaka przemoc? Spotykamy się z wieloma jej przejawami, tak w historii, jak współcześnie. Jednym z nich jest wzbudzanie agresji wywodzącej się z fałszywych pobudek religijnych w islamie, o czym wspomniał w Ratyzbonie papież Benedykt XVI, cytując bizantyjskiego cesarza, Manuela II Paleologa (ks. A. Halemba). Z kolei Kościołowi zarzuca się stosowanie przemocy, przytaczając działania inkwizycji, która przecież była inicjatywą świeckich władz, by stawiać granice bezprawiu i bronić ładu społecznego (G. Górny). Także obecnie doświadczamy przekraczania utrwalonych tradycją granic estetycznych, moralnych oraz tematycznych, choćby w sferze kultury audiowizualnej (A. Regiewicz).

„Nie wiem, czy będę w Panamie, ale mogę was zapewnić o jednym: że Piotr będzie w Panamie.” Nie wiem, co myśli papież Franciszek, ale chcę się dowiedzieć, co poprzez obecnego Piotra chce swojemu Kościołowi powiedzieć Mistrz. Może mi się podobać albo nie podobać sposób, w jaki robi w Kościele raban papież Franciszek, ale nie mogę nie przejmować się rabanem, jaki w Kościele czyni obecny Piotr.

(...) W Getsemani, w czasie pojmania Jezusa „jeden z tych, którzy byli z Jezusem, wyciągnął rękę, dobył miecza i ugodziwszy sługę najwyższego kapłana, odciął mu ucho” (Mt 26,51). Jan Ewangelista utożsamia owego ucznia z Piotrem (J 18,10). Reakcja Jezusa jest zdecydowana: „Włóż miecz na swoje miejsce, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną” (Mt 26,52).

(...) Niekiedy prezbitera może spotkać cierpienie z powodu jasnego występowania w obronie wiary i moralności. Bywały i są przypadki obśmiewania czy innego atakowania kaznodziejów, którzy występowali w obronie życia lub stawali w obronie praw pracowniczych, gdyż narażali się w ten sposób sponsorom parafii czy klasztoru i nie podobało się to proboszczowi lub przeorowi.

(...) W wykładzie Papież dotknął wielu newralgicznych pytań, na które chrześcijanie i muzułmanie muszą odpowiedzieć. Pytania te dotyczą przemocy w islamie, rosnącego i coraz bardziej agresywnego fanatyzmu islamskiego, a także konkretnego pytania: czy Bóg islamu może być Bogiem kierującym się miłością, i w tym kontekście: czy dialog pomiędzy islamem a chrześcijaństwem jest w ogóle możliwy?

Instytucja stwierdzenia nieważności małżeństwa ma swoją bogatą historię. Tu warto zwrócić uwagę tylko na najważniejsze jej punkty, które pozwolą lepiej zrozumieć list papieski motu proprio Mitis Iudex Dominus Iesus papieża Franciszka. Początkowo proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa miał charakter procesu rzymskiego z uwzględnieniem prawodawstwa kościelnego (sobory i synody), jednak z czasem nadmiar przepisów i brak ich uporządkowania doprowadził do spowolnienia rozstrzygnięć.

(...) W rzeczywistości ten proces zbliżenia rozpoczął się już znacznie wcześniej. Już tajemnicze imię Boga objawione z gorejącego krzewu, które stawia Boga poza kręgiem bóstw o wielorakich imionach, oznajmiając jedynie Jego «Jestem» – czyli Jego istnienie, jest w stosunku do mitu swoistą kontestacją, którą łączy ścisła analogia z próbą przezwyciężenia i odrzucenia samego mitu podjętą przez Sokratesa. Proces, który rozpoczął się przy gorejącym krzewie, osiąga w Starym Testamencie kolejny etap rozwoju w okresie wygnania, kiedy to Bóg Izraela, pozbawionego teraz ziemi i kultu, objawia się jako Bóg nieba i ziemi, przedstawiając się tą prostą formułą, która nawiązuje do słowa wypowiedzianego z krzewu: «JA JESTEM». Temu nowemu poznaniu Boga towarzyszy swego rodzaju myślenie oświeceniowe, którego radykalnym wyrazem jest wyśmiewanie bóstw będących jedynie dziełem rąk ludzkich (por. Ps 115). Tak więc, mimo całej ostrej niezgody z

(...) Analogia między średniowiecznymi sektami milenarystycznymi a totalitaryzmami ubiegłego stulecia nie jest przypadkowa. Po raz pierwszy głośno wypowiedział ją brytyjski historyk żydowskiego pochodzenia Norman Cohn w 1957 roku w swym klasycznym już dziele naukowym „W pogoni za milenium”.

(...) Augustyn często prosi wiernych, by się za niego modlili. Prośba jest nagląca zwłaszcza w homiliach o posłudze kapłańskiej. Kazanie O pasterzach zaprasza do modlitwy za biskupa zaczynającego homilię. Zachęta wielokrotnie powraca w innych kazaniach, ale mocno wybrzmiewa w rocznicę sakry biskupiej Augustyna.

Kiedy w 1994 roku na ekrany kin wchodził nowy film Olivera Stone’a „Urodzeni mordercy”, nikt nie przypuszczał, że jesteśmy świadkami narodzin zupełnie nowego sposobu opowiadania historii, zdominowanego przez niezwykle sugestywny obraz, stylistycznie nasycony i silnie angażujący wzrok widza.

(...)Wszyscy znamy opowieści o parafiach, w których od 30 lat jedynym tematem kazań jest „miłość”. Znoszący to w milczeniu wierni nigdy nie usłyszeli poważniejszej wzmianki o grzechu śmiertelnym czy powszednim, o nienawiści, prześladowaniu, prawie, pokucie, umartwieniu, dyscyplinie, nawróceniu albo o słowach:

Z JÓZEFEM AUGUSTYNEM SJ, współtwórcą i pierwszym redaktorem naczelnym „Pastores”, rekolekcjonistą i kierownikiem duchowym, rozmawiają ks. Mirosław Cholewa i ks. Wojciech Bartkowicz

 

W trakcie Wigilii Paschalnej Kościół, wspominając zmartwychwstanie Chrystusa, uroczyście celebruje Liturgię Światła. Do pogrążonego w mroku kościoła celebrans wnosi światło poświęconego paschału, którym rozświetla ciemności świątyni i rozdziela je pośród uczestników liturgii.

Posłannictwo uczniów Jezusa ciągle spełniamy w kontekście szeroko rozumianej wrogości świata. Odczuwamy ją nie tylko z jakiejś dalszej perspektywy, ale bezpośrednio w naszym środowisku życia, także ze strony znanych i bliskich nam osób. Co więcej, to my sami stajemy się wrogami Ewangelii. Każdy z nas osobiście odczuwa z tego powodu napięcie.

(...) Jeśli mamy problem z udzieleniem przebaczenia, Pismo ostrzega, że sami sobie robimy krzywdę, bo „gdy człowiek żywi złość przeciw drugiemu, jakże u Pana szukać będzie uzdrowienia” (Syr 28,3). Jakie to bliskie prośbie, którą kierujemy do naszego Ojca w niebie: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”.

Mamy za sobą dwa synody poświęcone rodzinie i opublikowaną w ślad za nimi papieską adhortację. Wydaje się, że sytuacja – od strony duszpasterskiej – po tak wielu dyskusjach, publikacjach i ostatecznym zabraniu głosu przez Papieża powinna być bliska ideału. Księża otrzymali bowiem istotny zastrzyk praktycznej wiedzy o problemach współczesnej rodziny oraz mocny impuls motywacyjny do tego, by poświęcić jej więcej czasu i uwagi pośród swoich licznych zaangażowań duszpasterskich. (...)

OD REDAKCJI

W artykule ks. Piotra Mazurkiewicza zamieszczonym w 73. numerze PASTORES (s. 137) początek zdania w drugim akapicie powinien brzmieć: Mogą zatem dziwić słowa skierowane przez francuskich duchownych do kard. Marca Ouelleta 14 października 2016 roku...

Za powstały błąd przepraszamy.

(...) Coraz częściej pojawiają się pomysły wprowadzenia „rodzica chrzestnego zastępczego” czy reprezentanta, który zastępuje podczas chrztu nieobecnego fizycznie rodzica chrzestnego. Taka praktyka także nie ma podstaw w prawie kanonicznym, gdyż chrzestny jako świadek wiary nie przestaje być jednocześnie świadkiem wydarzenia.

(...)Wielkim ciosem dla sióstr w Adenie było także porwanie ich kapelana, ks. Thomasa Uzhunnalila, salezjanina.

(...) Wieczystą profesję zakonną składałem razem z ośmiu „jedynie braćmi”. Bardzo szybko w mój świat brutalnie wtargnęła proza życia. Na pierwszej placówce, gdzie pracowałem w zakrystii, sprzątałem kościół i klasztor, prezbiterzy – moi bracia w zakonie – jasno i na każdym kroku dawali mi do zrozumienia, że jako „zwykły brat” jestem gorszy,

Gdyby nie świadectwo muzułmanów, może bł. Karol de Foucauld nie powróciłby do Boga. Będąc ateistą, podczas ekspedycji wojskowej w Algierii odkrył świat islamu. Codziennie był świadkiem modlitwy muzułmanów, co nie pozostawiło go obojętnym. Po opuszczeniu armii francuskiej wybrał się w podróż badawczą do Maroka. Mógł tam pójść tylko jako człowiek biedny, w przebraniu Żyda. Jako bezbronny, pogardzany wędrowiec na obcej ziemi, gdzie w

(...) Najtrudniejsze jest dla mnie poczucie bezsilności, brak natychmiastowych widocznych rezultatów posługi, zniechęcenie jednostajnością, samoobrona ze strony psychiki, która powoduje, że – aby nie oceniać czy, jak w przypadku indywidualnego kontaktu z ofiarami czy sprawcami przemocy, zwyczajnie nie oszaleć na skutek nadmiaru frustrujących emocji złości, żalu i niezrozumienia – staję się obojętna.

Rozmowa, która pozwala lepiej zrozumieć człowieka – Ratzingera, i pasterza – Benedykta XVI, „docenić jego świętość, a przede wszystkim uprzystępnić jego dzieło, w którym kryje się skarbnica dla przyszłych pokoleń”. Sam Bohater książki nie koncentruje uwagi na sobie – kieruje czytelnika zawsze ku Bogu. Rozmowy miały miejsce przed abdykacją i po niej, a emerytowany papież tekst autoryzował. Odpowiada szczegółowo i szczerze na wszelkie,także te, zdawałoby się, mało wygodne pytania.

Częste przystępowanie do sakramentu pokuty i pojednania przynosi wiele korzyści duchowych. Czasem jednak może niewłaściwie przyzwyczaić do spowiedzi, co przejawia się np. osłabieniem poczucia grzechu, brakiem gorliwości w odprawianiu rachunku sumienia, wypaczeniem pojęcia żalu za grzechy. Może dojść do traktowania sakramentu wyłącznie w sposób prawny: człowiek kieruje się zakazami i nakazami zawartymi w przykazaniach, Bóg zaś jest sędzią, który karze go albo nagradza. Miłość i miłosierdzie ustępują tu miejsca prawnej i moralnej odpowiedzialności człowieka. W sakramencie pojednania, do którego

„Moralność” i „cnota” to dla współczesnego człowieka słowa co najmniej niejasne. W najlepszym razie wieje od nich nudą, a w najgorszym – hipokryzją i zakłamaniem. Dlatego z radością można powitać książkę, która o tej tak niezbędnej nam do życia dziedzinie mówi w sposób klarowny i uczciwy, a na dodatek ciekawy.

Różnorodność i intensywność prześladowań, jakich doświadczają w świecie wyznawcy Chrystusa, może przerażać i zniechęcać. Celem prześladowców jest niszczyć, zastraszać, zniewalać. Przejmująca opowieść dwóch chrześcijanek, które przeszły przez areszt i znane z okropnych warunków więzienie Ewin w Iranie, świadczy jednak o tym, że summa summarum

Lektura zmarłego w 1936 roku brytyjskiego pisarza zawsze przynosi czytelnikowi mnóstwo przyjemności a jeszcze więcej pożytku. W zbiorze niepublikowanych do tej pory w Polsce opowiadań pięknym językiem, z dużą dozą humoru – jak zawsze – obnaża pułapki zastawiane przez pychę i wzywa do normalności, do jakiej stworzył nas Bóg.

„Cristiada” to film, który wzbudził spore zainteresowanie publiczności, zarówno ze względu na oryginalny i rzadko poruszany temat – wojny religijnej w Meksyku w pierwszej połowie ubiegłego stulecia, jak i ze względu na fakt, że jego dystrybucja napotykała w wielu krajach pewne trudności i opory ze strony instytucji filmowych. Wiele z nich, bojąc się wyściubić nosa z kąta poprawności politycznej, nie chciało zająć się dystrybucją obrazu pokazującego krwawe prześladowanie chrześcijan przez zaprzysięgłych lewaków, ateistów, masonerię i

Copyright: Wydawnictwo BERNARDINUM Sp. z o.o.