(...) Najtrudniejsze jest dla mnie poczucie bezsilności, brak natychmiastowych widocznych rezultatów posługi, zniechęcenie jednostajnością, samoobrona ze strony psychiki, która powoduje, że – aby nie oceniać czy, jak w przypadku indywidualnego kontaktu z ofiarami czy sprawcami przemocy, zwyczajnie nie oszaleć na skutek nadmiaru frustrujących emocji złości, żalu i niezrozumienia – staję się obojętna. Czasem mam poczucie, że to Jego – Pana miłość przepływa przez moje serce, bo czuję, że inaczej odbieram rzeczywistość, niż gdyby to pochodziło ode mnie. Wtedy pojawia się we mnie odczucie wielkiej miłości i współczucia; częściej jednak poczucie tego, że wokół jest pełno zła i że tyle już przeżyłam, iż nic mnie już nie zdziwi ani nie zaskoczy. Czasem ze zdumieniem odkrywam, że są jeszcze na świecie osoby, które idą prostą drogą bez widocznych patologii, i czuję się wobec nich jakoś wyobcowana. Czasem wreszcie mam poczucie przytłoczenia złem, kiedy wszystko wokół mnie irytuje i bliźnich widzę wyłącznie w krzywym zwierciadle. (...)


SIOSTRA KATARZYNA

Pastores poleca