Żyjemy w epoce zachwytu nad nowością – świat na naszych oczach zmienia się w szalonym tempie, a my przyzwyczailiśmy się do tego tak bardzo, iż zaczynamy się denerwować, gdy ów „postęp” zaczyna nieco zwalniać. Możemy traktować ów współczesny kult zmiany jako ćwiczenie z eschatologii – czyż Apokalipsa nie zawiera zapowiedzi: „Oto czynię wszystko nowe” (Ap 21,5)? Zarazem samo pragnienie nieustannej zmiany także może stać się groźnym przyzwyczajeniem, które nie pozwala docenić wartości tego, czym dysponujemy "tu i teraz".

WOJCIECH GIERTYCH OP

Syn marnotrawny był człowiekiem – według dzisiejszych standardów – otwartym. Nie widział swej przyszłości w ciasnych ramkach instytucji, jaką był klan rodzinny. Był ciekaw świata, chciał przygód, nowości, świeżych inicjatyw w życiu. Zwrócił się więc do ojca z żądaniem: „daj mi część własności, która na mnie przypada” (Łk 15,12), i gdy otrzymał swoją należność, ruszył w świat.

KS. MACIEJ WAROWNY

W kluczowym momencie swej misji, świadom konieczności krzyża, Jezus zwraca się do Boga, nazywając Go Abba – „Drogi Ojcze”, „Tatusiu”. Tylko jeden raz pojawia się ten tytuł w ustach Jezusa, ale nie przeszkadza to św. Pawłowi nauczać, że chrześcijanie, w mocy Ducha Świętego, także wołają do Boga: Abba, Ojcze! (Rz 8,15; Ga 4,6).

KS. MIROSŁAW STANISŁAW WRÓBEL

Jezus w rozmowie z kobietą samarytańską (J 4,5-26) podejmuje zagadnienie miejsca, czasu i formy prawdziwego kultu Boga. Choć w narracji Ewangelista ściśle precyzuje miejsce (w mieście Sychar przy studni Jakuba, w pobliżu pola, które Jakub dał swemu synowi Józefowi), czas (około godziny szóstej, a więc około południa) i wyznawców Boga (Żydzi i Samarytanie) – to jednak chodzi mu o głębszy sens, o nowe „miejsce”, nowy „czas”, nowych „wyznawców” i nowych „szafarzy”.

KS. STANISŁAW DYK

(...) W procesie głoszenia słowa Bożego, podobnie jak w całym procesie zbawczym, Bóg działa i staje się obecny zawsze mocą Ducha Świętego. Duch Święty jest „bezpośrednim źródłem wszelkiego obdarowania” i „jakby podmiotem samoudzielania się Boga w porządku łaski” (TMA, 44). Kaznodzieja nie może zatem zapomnieć, że w swojej posłudze potrzebuje mocy Ducha.

AGATA RUSAK

Rytuały i powtarzalności są człowiekowi bardzo potrzebne. Tak jesteśmy skonstruowani, że dużą część poczucia bezpieczeństwa czerpiemy z przewidywalności wydarzeń. Kiedy budzę się rano, nie myślę, którą nogą wstaję, w którą stronę zerknąć na zegar i w której szafce stoi puszka z kawą. Wybijam się z poczucia błogiej pewności wówczas, gdy łóżko odwrotnie postawione, a kawa przestawiona z herbatą. Na tej samej zasadzie nie lubimy być stawiani przed innymi zaskakującymi zmianami.

MAŁGORZATA MIKOŁAJCZAK

Z Bogiem, a także o Bogu można mówić na wiele sposobów i niekoniecznie za pomocą słów. Jednak najdoskonalszą, a zarazem modelową formą takiej rozmowy jest modlitwa – zarówna ta, która opiera się na ustalonych formułach, jak i wypowiadana spontanicznie, wyrażająca jednostkową sytuację osoby mówiącej.

KARD. BÉCHARA BOUTROS RAÏ


Sytuacja na Bliskim Wschodzie, szczególnie po upadku Arabskiej Wiosny, przybrała bardzo niebezpieczny obrót, przejawiający się zwłaszcza w nagłym nasileniu muzułmańskiego fundamentalizmu. Tendencja ta osiągnęła punkt kulminacyjny wraz z pojawieniem się Islamskiego Państwa Iraku i Syrii (ISIS).

Z KS. TADEUSZEM HUKIEM, ojcem duchownym kapłanów archidiecezji warszawskiej, proboszczem parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych w Zalesiu Dolnym, kierownikiem duchowym i rekolekcjonistą, rozmawia Anna Foltańska

(...) Czy „silentium” w czasie rekolekcji kapłańskich to nie przeżytek?

ANNA M. FASZCZOWA

(...) Radosne usposobienie Matki Teresy nie było naturalną zdolnością, jak się mogło zdawać, ale owocem jej uległości wobec Bożej woli. Smutek wiązała mocno z postawą odmówienia czegoś Jezusowi. A Jemu nigdy niczego nie odmówiła. W kwietniu 1942 roku (miała wtedy 32 lata) złożyła prywatny ślub, „żeby dać Bogu wszystko, o co poprosi – «Niczego Mu nie odmawiać»”.

KS. PIOTR MAZURKIEWICZ

Św. Jan w swojej Ewangelii odnotował siedem cudów. Wskrzeszenie Łazarza jest tym ostatnim, do którego wydają się zmierzać wszystkie pozostałe. Wszystko działo się najprawdopodobniej pod koniec lutego lub na początku marca roku 30. Jezus, po uroczystości Poświęcenia Świątyni, udał się za Jordan, do Perei, gdzie jakiś czas przebywał.

Copyright: Wydawnictwo BERNARDINUM Sp. z o.o.