(...) Zaczęłam funkcjonować w swego rodzaju schemacie: na zewnątrz wszystko dobrze, a w środku czułam się okropnie, nienawidząc siebie. Wpadłam w błędne koło. Poczucie winy wobec dzieci, które uczyłam, i związany z tym straszny ból sprawiał, że nie mogłam spać. Aby przespać choć część nocy, piłam. Z kolei świadomość, że rano muszę stanąć oko w oko z dziećmi, wpędzała mnie w takie wyrzuty sumienia, że znowu sięgałam po butelkę, aby nie czuć bólu. To cierpienie, ale i świadomość utraty czegoś bardzo cennego, istotnego w moim życiu, sprawiły, że zapragnęłam wyrwać się z tego zamkniętego koła. Postanowiłam coś z tym zrobić.

Zadzwoniłam do Matki Generalnej. Umówiłyśmy się na spotkanie. Powiedziałam, że piję i nie umiem przestać. Odkrycie przed kimś własnej bezsilności wobec alkoholu było dla mnie w tamtym czasie bardzo upokarzające. Szukałam mimo to pomocnej dłoni. Matka wysłuchała mnie. Przez dwa miesiące nic się jednak nie działo. Nie wiedziałam, co mam myśleć, na co liczyć. Upływał dzień za dniem, pełen niepewności, co dalej. Piłam. Nic się nie zmieniło.

Po dwóch miesiącach Matka skontaktowała mnie z kierownikiem ośrodka odwykowego. (...)

SIOSTRA ZAKONNA ALKOHOLICZKA

Pastores poleca