Lektury
ZDZISŁAW JÓZEF KIJAS OFMConv, Życie jako dojrzewanie świętości. Maksymilian Maria Kolbe, Wydawnictwo Franciszkanów Bratni Zew, Kraków 2019, ss. 340.
KARD. ROBERT SARAH, Służyć prawdzie. Rekolekcje kapłańskie, tłum. Krzysztof Stopa, Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 2021, ss. 176.
ANTONIO ROSMINI, Nauki o doskonałości chrześcijańskiej, tłum. Paweł Borkowski, Wydawnictwo PROMIC, Warszawa 2021, ss. 144.
KS. FRANCISZEK BLACHNICKI, Myśli, wyznania, testament, Wydawnictwo Gaudium, Lublin 2021, ss. 320.
JACQUES LE GOFF, Czas uświęcony. Jakub de Voragine i „Złota legenda”, tłum. Barbara Szczepańska przy współpracy Jerzego Nowackiego, Oficyna Wydawnicza Volumen, Warszawa 2020, ss. 222.
PATRICK J. DENEEN, Dlaczego liberalizm zawiódł?, tłum. Michał J. Czarnecki, PIW, Warszawa 2021, ss. 272.

Kultura
DOROTA LEKKA, Mecenat Kościoła nad kulturą

Ogłoszenia

To Our Readers

Contents


Drodzy Czytelnicy!

Czy księdzu można wierzyć? Nie tylko można, ale i trzeba – gdy głosi Ewangelię o Jezusie Chrystusie. Czy księdzu można nie wierzyć? Można – gdy głosi siebie albo nieustannie konkurujące ze sobą przemijające mądrości świata. Pomiędzy ową wiarygodnością nie z tego świata a niewiarygodnością ludzkiej słabości sytuuje się każdy sługa Kościoła.

Podstawowa prawda chrześcijaństwa, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym, który stał się człowiekiem, od początku podlegała weryfikacji. Sprawdzali ją nie tylko wrogowie i przeciwnicy Jezusa z Nazaretu, ale także sami Jego uczniowie. Biblijna refleksja na ten temat pomoże nam odkryć najważniejsze sprawdziany wiarygodności Jezusa oraz sposoby ich wykorzystywania dla obrony swej tożsamości i tworzenia wspólnoty Kościoła.

(…) Na pytanie, czy księżom – oczywiście także biskupom i zakonnikom – można wierzyć, wiele osób w Polsce odpowiedziałoby pozytywnie i przytoczyło konkretne przykłady. Jednak ci sami respondenci przytoczyliby i inne przykłady, każące odpowiedzieć przecząco. Gdyby zadać to pytanie duchownym, z pewnością podaliby liczne przykłady „za” i „przeciw” (te „przeciw” może byłyby – jakby powiedział Joseph Ratzinger – wręcz porażające).

Antyklerykalizm jest dzisiaj w modzie. Radykalną, nieprzebierającą w słowach i unikającą niuansów krytykę Kościoła, zwłaszcza biskupów i prezbiterów, uważa się za znak uczciwości i niezależności myślenia nie tylko, niestety, w tych środowiskach, które tradycyjnie są niechętne Kościołowi.

Był jak jego Mistrz. Nie żądał wiary na słowo i nie ganił zdrowej nieufności lub rezerwy wobec wszelkich obietnic przekraczających ludzką wyobraźnię. Nie zabraniał żądania widzialnych dowodów. Jak On wyznawał w życiu duchowym zasadę dwóch czasowników zapisaną w Ewangelii według św. Jana: „przyjdź i zobacz” (por. J 1,39).

(…) W Kościele chcemy mieć dobre struktury, organizację, w tym dobrych pasterzy, biskupów, prezbiterów, katechetów. Może się tutaj jednak pojawić taki problem, że chcemy przywódców wedle naszych własnych, dosyć ograniczonych, wyobrażeń. Ponadto nie rozumiemy, że wybór władzy kościelnej nie może kierować się tymi samymi kryteriami, co w przypadku władzy świeckiej.

Czego świeccy doświadczają ze strony księży, że tak rzadko można mówić o zbudowanym zaufaniu? Co takiego widzą w życiu księdza, co wzbudza w nich postawę dystansu? Egoizm, czyli nieuporządkowana miłość, jest źródłem trzech wymienionych w Biblii pożądliwości: ciała, oczu i pychy żywota.

Zwykle kryzys duchownego zaczyna się wtedy, gdy zaniedbuje on więź z Bogiem i gdy przestaje ofiarnie kochać ludzi. Dzieje się tak nie dlatego, że powołanie kapłańskie Bogu się nie udało i nie wystarczy do szczęścia, lecz dlatego, że dany ksiądz przestaje być wierny powołaniu, czyli przestaje kochać Boga i ludzi. Wchodzi wtedy na drogę poważnego kryzysu.

Cywilizacyjna zawierucha ogarniająca coraz bardziej nasze społeczeństwo i bliskich nam ludzi podważa najbardziej podstawowe przeświadczenia moralne, a nawet kwestionuje samo życie. Kościół, będący tak często ostoją i niezachwianym punktem oparcia, zdaje się pogrążać w niemniejszym kryzysie.

Któż inny mógłby być owym „bogatym młodzieńcem”, jeśli nie sam Ewangelista, który tak wyraziście opowiada o tym spotkaniu z Jezusem (Mk 10,17-22)? Któż inny zapamiętałby pełne miłości spojrzenie Jezusa, przenikające na wskroś niczym złota strzała, jeśli nie ten, na kim ono spoczęło? Jest wielce prawdopodobne, że Marek pisze o swoim pierwszym, nieudanym powołaniu.

„Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam” (Rdz 2,18). Jak to stwierdzenie Boga z Księgi Rodzaju odnieść do sposobu życia księży, do celibatu, do życia w samotności? „«Oto Matka twoja.» I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (J 19,27). Dlaczego ukrzyżowanemu Panu tak bardzo zależało, żeby umiłowany uczeń przyjął Maryję jako Matkę?

Jaki jest wpływ rewolucji seksualnej na wykroczenia seksualne niektórych duchownych? Jej genezy trzeba szukać w myśli Karola Marksa, Williama Reicha i Alfreda Kinseya oraz w studenckiej rewolcie 1968 roku i w pewnych wynalazkach technologicznych.

Czym się różni posłuszeństwo wobec biskupa księdza zakonnego od posłuszeństwa księdza diecezjalnego? Żyjemy w świecie, w którym temat posłuszeństwa staje się coraz bardziej obcy. Promowane przez świat postawy, jak choćby indywidualizm, relatywizm, mają niewiele wspólnego z posłuszeństwem, a w wielu przypadkach są jego zaprzeczeniem. Pozostając w permanentnej relacji z tymi tendencjami, nie będąc tego świadomi, ulegamy powolnej przemianie. Skutkiem tego są postawy negacji posłuszeństwa.

„Pan Bóg cały czas powołuje. Kiedy rozmawiamy z kandydatami, większość z nich wspomina, że głos powołania, delikatny, a jednocześnie mocny, od jakiegoś czasu się w nich odzywa” – podkreśla ks. dr Jacek Soprych, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie. I dodaje: „Czasami jest tylko próba ucieczki przed powołaniem”.

(…) Na szczęście boskie interwencje w moim życiu nie ograniczyły się tylko do spraw tak abstrakcyjnych jak rozum i uczucia. W końcu przyszła pora na rzeczywiste doświadczenie, próbkę obecności Boga w materii życia. W moim przypadku była to możliwość pracy z nastolatkami w ramach wolontariatu związanego z duszpasterstwem dla nich. Czy była to propozycja, na którą zgodziłam się chętnie i bez wahania?

(…) Kiedy dotarłem do celu, byłem wykończony; wszyscy poszli do swoich domów, gdzie paliło się ognisko i ktoś czekał. W moim domu nikt nie czekał, było zimno i pusto. Stojąc na środku pokoju cały mokry, zmarznięty, głodny i zmęczony, usłyszałem bardzo wyraźny głos: „Zobacz, nikt na ciebie nie czeka, nikt cię nie potrzebuje, nie jesteś tu potrzebny, zostaw to wszystko...”.

W tamtym właśnie okresie zostałam skierowana przez moje przełożone na letni kurs formacyjny dla sióstr, który był organizowany przez wyższą uczelnię należącą do jednego z męskich zgromadzeń zakonnych. Większość prelegentów należała do tego zgromadzenia. Zajęcia były na wysokim poziomie i bardzo interesujące, ale miałam wiele wątpliwości i pytań, ponieważ moja znajomość języka obcego wykładowego okazała się niewystarczająca. Widziałam, że niektóre siostry podchodziły do wykładowców podczas przerw i zadawały im pytania. Postanowiłam, że zrobię to samo. 

(…) Nasz kościół parafialny położony jest na wzgórzu. Prowadzą do niego schody a tuż obok jest wjazd. Można tamtędy podjechać pod same tylne drzwi kościoła. Wjazd ten służy do tego, żeby dowozić do kościoła różne potrzebne rzeczy (np. choinki na święta Bożego Narodzenia). Ale nie tylko. Korzystają, a właściwie korzystali z niego ja i inni chorzy, żeby dostać się na Mszę świętą. Poprzedni proboszcz przy remoncie ogrodzenia zrobił bramę, wstawił kłódkę i dał nam do niej klucz, żebyśmy sobie wjeżdżali. „Żeby wam było łatwiej” – powiedział.

Perspektywa spojrzenia na świętość, jaką daje lektura kolejnej książki twórczego franciszkanina, Zdzisława Kijasa, jest inspirująca. Autor na co dzień od wielu lat bada – jako pracownik watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, profesor teologii i dogmatyk – pisma i życiorysy chrześcijan, w których lokalne wspólnoty Kościoła widzą przykłady świętego życia i proszą papieża o wyniesienie ich na ołtarze. Refleksje związane z tymi badaniami, bliskim poznawaniem wielu niezwykłych dróg podążania za Chrystusem niewątpliwie miały znaczenie dla powstania nowej lektury o Maksymilianie Kolbem.

W obliczu malejącej liczby kandydatów do święceń i kryzysu tożsamości prezbitera wielu podaje rozmaite odpowiedzi, recepty i tropy, mające prowadzić do odnowy posługi kapłańskiej w Kościele. Różne są to odpowiedzi i różne wyłaniają się z nich wizje posługi prezbitera. Rzadko jednak można wśród tych głosów usłyszeć tak pozornie przebrzmiałe i staromodne wskazówki, jak: asceza, lektura duchowa, jasno określony styl życia, wyznaczony plan dnia. Dlatego cennym głosem są nauki rekolekcyjne kard. Roberta Saraha, które wygłosił do księży w lutym 2020 ro ku, a które obecnie wydano w języku polskim w formie książkowej.

Tę niepozorną książeczkę warto czytać w kontekście historii życia jej autora. Ks. Antonio Rosmini (1797-1855), zachęcany przez Piusa VII do pracy intelektualnej mającej być lekarstwem na nowe ideologie, uznany za wybitny umysł, później został oskarżony o „niekatolickie” poglądy teologiczne i potępiony dekretem Świętego Oficjum, a jego książki umieszczono na indeksie. Podporządkowanie się niesprawiedliwym wyrokom i wierność Kościołowi stały się dla Rosminiego drogą do świętości.

Książka jest kolejnym tomem serii przedstawiającej myśli ludzi ważnych dla Kościoła. Wydanie w twardej oprawie i poręcznej formie zachęca do korzystania z publikacji w różnych okolicznościach i zabierania jej ze sobą w drogę. Przypomina „mapę prowadzącą po drogach wiary, które ostatecznie mają jeden kierunek, którym jest powrót do domu Ojca” – pisze we Wstępie abp Wiktor Skworc. Lektura ma przekrojowy charakter. Zawiera wybrane cytaty z konferencji, homilii, pism i pomocy formacyjnych ks. Blachnickiego.

Złota legenda Jakuba de Voragine, błogosławionego dominikanina z XIII wieku, to książka, o której słyszał niemal każdy, kto interesuje się teologią czy historią średniowiecza. Barwny zbiór legend o świętych, który rozbudzał wyobraźnię religijną nie tylko ówczesnych chrześcijan, ale także tych żyjących w wiekach późniejszych, znalazł trwałe miejsce w kanonie europejskiej kultury. Ma też burzliwą historię recepcji – z jednej strony wciąż bywa źródłem rozmaitych ciekawostek hagiograficznych, przytaczanych w różnych publikacjach czy w kaznodziejstwie, z drugiej zaś podlega głębokiej krytyce, zwłaszcza począwszy od XVIII wieku.

Można w pewnym uproszczeniu powiedzieć, że w XX wieku swoją wielką potęgę przeżywały trzy ideologie: liberalizm, komunizm i nazizm. Dwie ostatnie upadły z wielkim hukiem, natomiast ta pierwsza zdaje się wciąż święcić triumfy. Czy liberalna demokracja jest ostatnim słowem historii, jak chciał Francis Fukuyama? Patrick Deneen, politolog z Uniwersytetu Notre Dame, twierdzi, że jest zgoła inaczej.

Z którymkolwiek artystą by rozmawiać na temat mecenatu w Kościele, odpowiedź jest zawsze taka sama: nie ma go. W odpowiedzi tej nie chodzi jedynie o stwierdzenie faktu, ale o wyrażenie dosadnego poczucia żalu i frustracji. Bo jak realizować swoje powołanie i służyć Kościołowi otrzymanym talentem, jeśli nie ma zamówień, zapotrzebowania na dzieła religijne, a w związku z tym nie ma się z czego utrzymać?

Pastores poleca