Księże Andrzeju, nieco ponad dwa lata temu został Ksiądz proboszczem parafii w wielkim mieście. Jakie uczucia Księdzu towarzyszyły, kiedy przyszła ta nominacja? Zakłopotanie, obawa czy raczej dużo nadziei i przekonanie, że otwiera się nowy okres w życiu Księdza?
Myślę, że i jedno, i drugie. Dosyć wcześnie zostałem proboszczem, rozpoczynał się właśnie dziewiąty rok mojej posługi kapłańskiej. Tyle tylko, że wstąpiłem do seminarium, kiedy miałem 30 lat, a teraz mam lat 46. Geneza tego była taka, że wraz z dwoma księżmi na modlitwie i podczas wspólnych spotkań rozeznaliśmy potrzebę i pragnienie, żeby rozpocząć życie wspólnotowe jako księża diecezjalni. Po kilku latach posługi w parafiach doświadczaliśmy rożnych braków w modelu życia księdza diecezjalnego i szukaliśmy innego sposobu życia. Na wspólnym wyjeździe zrodziła się w nas myśl, żeby napisać regułę – sposób, w jaki chcielibyśmy żyć jako księża, i żeby – jeśli byłoby to wolą Boga – zwrócić się z prośbą do biskupa i zapytać, czy widziałby przestrzeń na taką formę życia dla nas w naszej diecezji. I tak to powoli się rozwijało: najpierw powstała reguła, później spotykaliśmy się i omadlaliśmy tę sprawę. Kiedy poszliśmy po raz pierwszy do naszego biskupa, powiedział, żebyśmy dalej się modlili, czekali i przyszli za rok. Gdy przyszliśmy po roku, byliśmy przekonani, że usłyszymy to samo: módlcie się dalej i przyjdźcie za jakiś czas. Natomiast po roku biskup powiedział, że warto spróbować z tą myślą pójść dalej, że mamy czekać na dalszy rozwój wypadków, bo prawdopodobnie biskup będzie chciał dać nam jakąś parafię, żebyśmy w niej posługiwali i rozwijali nasze życie wspólnotowe. I tak się stało. Okazało się, że tą parafią jest parafia pw. św. Franciszka z Asyżu. Nigdy nie miałem pragnienia, żeby być proboszczem, ale kard. Grzegorz Ryś, nasz biskup, tak powiedział, więc się zgodziłem. Myślę, że gdyby nie cały kontekst tego naszego zamysłu życia wspólnotowego, to bym się na to nie zgodził. Nie czułbym się na siłach, żeby taką posługę podjąć. Wiąże się to bowiem z wieloma obowiązkami, również gdy chodzi o sprawy administracyjne, które nigdy nie były na pierwszej linii moich pragnień. Takimi natomiast były i są nadal sprawy duchowe. Zgodziłem się jednak wyłącznie ze względu na większe dobro, które za tym stało.
Czy dobrze rozumiem, że duszpasterze, którzy tworzą ten team parafialny, to taka miniwspólnota kapłańska?
Tak właśnie jest: ks. Maciej Chodowski i ks. Adam Gontarz to moi współbracia. Razem staramy się tutaj żyć i razem pracować.
Duszpasterze są zatem charyzmatykami w tym sensie, że odpowiedzieli na poruszenie Ducha Świętego, aby działać razem we wspólnocie duchowej, silniejszej, niż często ona bywa pomiędzy duszpasterzami...
Można by tak powiedzieć. Myślę, że każdy chrześcijanin jest… (…)
Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 108 (3) 2025.

