(…) Praca w szkole to nie same radości i satysfakcja. Z biegiem lat, kiedy przygotowanie do lekcji wydawało się łatwiejsze, bo przez lata nagromadziłam wiele pomocnych materiałów, coraz trudniej przychodziło mi zainteresować i zmotywować uczniów do pracy. Zdarzały się takie lata, kiedy praca katechety była dla mnie krzyżem. Ilość przynoszonej do domu pracy mnie przerastała i znacznie przerastała moje możliwości fizyczne. Byłam bardzo zmęczona.
Dziecko potrzebujące obecności mamy, budowa domu, choroby, szpitale i ilość spraw do załatwienia, kiedy przygotowuje się dzieci w jednej szkole do pierwszej Komunii świętej, w drugiej do bierzmowania, spotkania popołudniowe w parafii, rady, wywiadówki, wizytacje i to wszystko w kilku szkołach – bywało, że pracowałam w pięciu szkołach i trzech parafiach jednocześnie. Doprowadziło to do tego, że leżąc w szpitalu, myślałam, czego nie zdążyłam jeszcze powiedzieć dzieciom przystępującym do pierwszej Komunii świętej. Często nie spałam po nocach, myśląc, jak to wszystko pogodzić. Katechezę zawsze przeżywałam i traktowałam bardzo poważnie, co nie jeden raz przypłaciłam zdrowiem. Nie umiem do dzisiaj godzić obowiązków żony, mamy i nauczyciela. Często czuję, że to, co robię, jest niewystarczająco dobre. Jeżeli chodzi o katechezę, to … (…)
KATECHETKA
Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 108 (3) 2025.

