(…) Jako dziecko doświadczyłam poranienia bardzo trudną sytuacją w rodzinie. Kiedy wchodziłam w dorosłe życie, byłam osobą chorobliwie nieśmiałą, zalęknioną, neurotyczną, niesamodzielną, z ciągłym poczuciem odrzucenia i osamotnienia, symbiotycznie związaną z mamą, z którą jednocześnie nie miałam bliskiej relacji. I z siostrą bliźniaczką, bez której nie byłam w stanie nawet wyjść z domu.
Od 12. roku życia, po odejściu od nas ojca, cierpiałam na depresję, która nasilała się i trwała przez kilkanaście lat. Żyłam w nieustannym lęku, bojąc się najmniejszego nawet odrzucenia. Wchodziłam w relacje, które mnie niszczyły, z których jednak nie widziałam możliwości wyjścia. I to doprowadziło mnie w końcu na skraj depresji, rozpaczy, niemal do samobójstwa. Znalazłam się na krawędzi. Byłam w potrzasku, w sytuacji kompletnie bez wyjścia: z tyłu wróg – toksyczna relacja, która mnie niszczyła, a z przodu morze – perspektywa samotności, która mnie przerażała i wydawała się niemal śmiercią, istne Morze Czerwone...
Właśnie wtedy Bóg mocno zainterweniował w moim życiu. Nie widząc już po ludzku żadnego wyjścia, pojechałam do … (…)

BEATA



Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 108 (3) 2025.

Pastores poleca