Jesteśmy zaproszeni do spotkania z Bogiem na modlitwie, to znaczy do uważności na Jego obecność, do słuchania Jego słowa, które rozbrzmiewa nieustannie w naszych sercach, do nawiązywania przyjaźni, bycia „sam na sam z Tym, o którym wiemy, że nas miłuje” (św. Teresa z Avila). Czy na pewno wiemy, że nas miłuje? Skąd to wiemy?
W Bożą miłość nie jest nam łatwo uwierzyć. Często na różne sposoby szukamy dowodów miłości dawanych przez Boga, zazwyczaj nie robimy tego świadomie. Tymczasem uznać za pewnik Jego miłość i po prostu nią owocować na co dzień – oto pełnia życia i zarazem droga do tej pełni. Słowo, które chce nas w tej modlitwie poprowadzić, zaprasza do drogi w głąb Bożej miłości. Nie jest to łatwe słowo, ponieważ miłość, o której mówi, przekracza nasze ludzkie pojmowanie.
Spotkajmy się więc na początek z tym słowem. Zostało zaczerpnięte ze św. Pawła, który sam mocno doświadczył Bożej miłości i to w czasie, kiedy – w jego mniemaniu – nie był oddzielony od Boga. Teraz mówi do nas tak: „Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. (...), będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna...” (Rz 5,8-10).
Warto w swojej modlitwie zajrzeć do bliskiego kontekstu tych słów, a więc do początku 5. rozdziału Listu do Rzymian. Paweł pisze, że dzięki Jezusowi żyjemy w pokoju z Bogiem, Jego chwałą i to nawet pośród ucisku. A możemy tak żyć właśnie dlatego, że przez Ducha Świętego jest w nas rozlana miłość Boża. Miłość Boża – źródło i sens naszego istnienia. Czy w nią wierzymy?
Nie my umiłowaliśmy
Kiedy słyszymy o miłości albo o niej mówimy, bardzo często zaczynamy od… (…)
Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 107 (2) 2025.
GRZEGORZ GINTER SJ (ur. 1975), rekolekcjonista, kierownik duchowy, przełożony wspólnoty zakonnej, rektor Sanktuarium Matki Bożej Trybunalskiej w Piotrkowie Trybunalskim.

