Co przyciąga dziś ludzi na liturgię?
Pewnie każdy z nas, księży, chciałby znać odpowiedź na to pytanie. Chciałby, żeby liczna obecność wiernych na sprawowanych przez nas liturgiach cieszyła jego kapłańskie serce. Jednocześnie wiemy, że nie chodzi o receptę na kreowanie czegoś atrakcyjnego. Liturgia pozostaje wciąż dziełem Chrystusa, który wysławia swojego Ojca. Jednak Bóg złożył dar liturgii w nasze, ludzkie ręce. Talenty różnych osób współtworzą dzieło wielbienia Pana.
1. Niedawno spotkałem proboszcza pewnej greckokatolickiej parafii. Co roku organizuje on u siebie kilka serii warsztatów malowania ikon. Opowiadał mi, że kiedyś chciał się zapisać na nie ktoś pytający o możliwość uczestniczenia w zajęciach bez chodzenia na modlitwy i Msze święte. Ksiądz najpierw poczuł się rozdrażniony, potem jednak zgodził się na taką formułę. I pod koniec pobytu na warsztatach ten człowiek sam z siebie zaczął przychodzić do kościoła. Może kościół i Msza były dla niego wcześniej czymś abstrakcyjnym, albo kojarzył on liturgię tylko z obowiązkiem lub z przymusem? Mnie inspiruje w tej historii paradoks wolności. Przez zaufanie, z jakim prośba o nieuczestniczenie w Mszach została przyjęta, duszpasterz jakby powiedział do tego człowieka: „Możesz być częścią nas, nawet jeżeli nie chodzisz do kościoła”. W ten sposób stał się on kimś konkretnym, jakby nadano mu nowe imię: zrozumiany, godny zaufania.
Gdy w kontekście tej historii rozmyślam, jak podejść do tajemnicy chodzenia i niechodzenia do kościoła, przypomina mi się… (…)
Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 107 (2) 2025.
WOJCIECH PRUS OP (ur. 1964), patrolog, rekolekcjonista, publicysta. Opublikował m.in. książki: O igle, błogosławieństwach i kosiarce do traw czyli błogosławione Katowice i (we współpracy z P. Kozackim) Spowiedź bez końca.

