Jestem z wykształcenia polonistką i teoretykiem muzyki. Jakże wielkiego szoku doznałam, gdy mistrzyni, tuż po moim wstąpieniu do zakonu, zawołała mnie na rozmowę i zaproponowała wzięcie udziału w kursie pisania ikon... „Ale ja nie umiem rysować” – wyszeptałam z przerażeniem.
„Nie chodzi o pisanie ikon. Masz pracować przy hafcie komputerowym. Chodzi o zdobycie minimalnego doświadczenia w pracach plastycznych, aby było ci łatwiej.” „Aha...” Zgodziłam się, bo przecież zamierzałam kiedyś złożyć śluby, także ślub posłuszeństwa. Wzięłam udział w kursie. Potem jeszcze w paru innych. W międzyczasie pracowałam przy hafcie komputerowym, projektując wzory, wykonując szaty liturgiczne i sztandary. Dziś nie jestem może mistrzem w pisaniu ikon, ale mogę je pisać. Nigdy nie przypuszczałam, nawet w najśmielszych marzeniach, że będzie mi dane robić takie rzeczy. Kluczem do posłuszeństwa okazały się być zaufanie i elastyczność. Czy pozostanę przy obrazie siebie samej jako kogoś, kto nie ma określonych zdolności? A może zdobędę się na udział w prawdziwej przygodzie?
Inne wydarzenie – to całkiem niedawna historia. (…)
Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 107 (2) 2025.

