(…) Kiedy dotarłem do celu, byłem wykończony; wszyscy poszli do swoich domów, gdzie paliło się ognisko i ktoś czekał. W moim domu nikt nie czekał, było zimno i pusto. Stojąc na środku pokoju cały mokry, zmarznięty, głodny i zmęczony, usłyszałem bardzo wyraźny głos: „Zobacz, nikt na ciebie nie czeka, nikt cię nie potrzebuje, nie jesteś tu potrzebny, zostaw to wszystko...”.


To było we mnie tak silne i wyraźne, że nie mogłem temu zaprzeczyć. Poczułem nagle, jakbym dostał w twarz i coś mnie powaliło na ziemię. Nie miałem siły się podnieść i nie miałem w sobie motywacji, by to zrobić. Wobec tego, co słyszałem i widziałem wokół, nie miałem się jak obronić. Wszystko potwierdzało mi to, co słyszałem, a ten głos narastał... Odczuwając pustkę w sobie i nie wiem ile leżąc tak na ziemi, doświadczałem obecności zła wokół mnie. W pewnej chwili, wbrew sobie, wbrew temu, co czułem i widziałem, powiedziałem na głos: „Tak, ale Jezus zmartwychwstał”. Nagle coś się stało, jakby zdjęto ze mnie ogromny ciężar. Coś mnie podniosło i powrócił pokój serca. Coś a raczej Ktoś wypełnił moją pustkę i samotność. Boży pokój wszedł nie tylko w mój dom, ale i w moje serce.
Wydarzenie to… (…)


Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 93 (4) Jesień 2021.


 

Pastores poleca