W naszych czasach, kiedy obowiązującym standardem stało się – także w Kościele – głoszenie pacyfizmu, bardzo trudno stanąć w obronie średniowiecznych krucjat skierowanych przez ówczesnych liderów cywilizacji chrześcijańskiej na obszary zdominowane przez islam. Trudne jest wyjaśnianie nie tylko, dlaczego one rzeczywiście się wydarzyły, ale też z jakiego powodu popularne opowieści na ich temat są po prostu mitami lub, mówiąc nieco delikatniej, opowieściami tendencyjnymi.
Warto jednak do tej kwestii od czasu do czasu wracać, ponieważ wciąż dzieje wypraw krzyżowych pozostają poręcznym narzędziem do zawstydzania chrześcijan, a szczególnie katolików, w rozmaitych dyskusjach. Dla kogoś historycznie niezorientowanego stale są one koronnym argumentem za ugruntowaną tezą, jakoby chrześcijaństwo miało w sobie tę samą skłonność do przemocy i jej sakralizowania co islam.

Religia pokoju?

Rozmaite zarzuty w stosunku do papieży, Kościoła i chrześcijańskich władców w związku z ich zaangażowaniem na rzecz krucjat sprowadzają się albo do twierdzeń, że był to przykład fanatyzmu religijnego wobec ludów, które przyjęły islam, albo do przekonania, że wojny te wynikły z niecnego politykierstwa elit Zachodu, które chciały po prostu realizować swoje brudne interesy.
Badacz i apologeta islamu, John Esposito, pisał swego czasu o tym w taki sposób: „Minęło pięć wieków pokojowej koegzystencji, zanim wydarzenia na arenie politycznej oraz rozgrywki między papiestwem a cesarstwem doprowadziły do trwającej kilkaset lat serii tak zwanych świętych wojen, które nastawiły chrześcijaństwo przeciwko islamowi i pozostawiły po sobie spadek w postaci braku zrozumienia i zaufania z obu stron”.
Cytat ten można uznać za... (...)

Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 112 (3) 2026.


TOMASZ ROWIŃSKI (ur. 1981), historyk idei, publicysta, redaktor naczelny pisma „Christianitas”; autor wielu książek.

Pastores poleca