(...) Ogromnym darem okazała się dla nas opieka krakowskiego Stowarzyszenia Wspierania Małżeństw Niepłodnych „Abraham i Sara”. O jego istnieniu powiedział nam podczas spowiedzi ks. Mirosław Czapla. Trafiliśmy do wspólnoty ludzi, którzy nie musieli pytać, co przeżywamy, ponieważ sami znali ten ból. Po raz pierwszy poczuliśmy, że nie jesteśmy sami.
To właśnie tam zaczęła dojrzewać nasza decyzja o adopcji. Nie była ona jednak łatwa, zwłaszcza dla mnie. Mąż mówił o niej dużo wcześniej, ja natomiast wciąż żyłam nadzieją, że zostanę mamą biologiczną. Najtrudniejsze było nie podjęcie decyzji o adopcji, ale pogodzenie się z tym, że prawdopodobnie nigdy nie doświadczę tego, czym dla wielu kobiet jest noszenie dziecka pod sercem. Musiałam przeżyć wewnętrzne pożegnanie z tym marzeniem. Dopiero wtedy mogłam naprawdę przyjąć drogę, którą przygotował dla nas Pan Bóg.
W tej drodze ogromną rolę odegrały spotkania duszpasterstwa, rozmowy z siostrami nazaretankami oraz towarzyszenie ks. Mirosława Czapli. Było ono dla nas i nadal pozostaje niezwykłym darem. Ks. Mirosław prowadził dla nas rekolekcje, zachęcał do podejmowania konkretnych postanowień związanych z pogłębianiem wiary, ale przede wszystkim był obecny. Nigdy nas nie poganiał. Potrafił cierpliwie czekać.
Bywały spotkania, podczas których długo nie byłam w stanie nic powiedzieć. Czułam, że jeśli wypowiem choć jedno zdanie, rozpłaczę się i nie będę potrafiła przestać. Bardzo się tego wstydziłam. On jednak nie oczekiwał ode mnie słów. Wystarczały jego obecność, cierpliwość i świadomość, że mogę wrócić wtedy, gdy będę gotowa. Dzisiaj wiem, jak wielkim darem było takie towarzyszenie.
W stowarzyszeniu dojrzewała nie tylko decyzja o adopcji. Uczyliśmy się stawiać sobie znacznie ważniejsze pytanie: do czego Pan Bóg nas powołuje? Zamiast pytać: „Dlaczego nas to spotkało?”, próbowaliśmy odkrywać, jaką drogę przygotował właśnie dla nas. To nie przychodziło łatwo. Były chwile zwątpienia i poczucia, że Bóg o nas zapomniał. Właśnie wtedy obecność duszpasterza pomagała nam nie utracić nadziei.
Na naszą ukochaną córeczkę czekaliśmy 10 lat. Dzisiaj wiem, że... (...)

BARBARA PILCH


Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 112 (3) 2026.

Pastores poleca