(...) Właściwie już od postulatu pojawiały się we mnie wątpliwości i pokusy zmiany, początkowo na zgromadzenie bardziej radykalne, jak misjonarek miłości, gdy inna postulantka tam przechodziła. Nieco później zapragnęłam życia poświęconego modlitwie, kontemplacji i przez kilkanaście lat miałam myśli związane z przejściem do zgromadzenia kontemplacyjnego. Przez rok na Filipinach mieszkałam w sąsiedztwie sióstr klauzurowych. Jedna z moich współsióstr powiedziała im o moim pragnieniu, więc gorliwie modliły się za mnie.
Gdy stamtąd wyjeżdżałam, miałam w sercu głęboki pokój. Pan pokazał mi, że przejście do nich nie jest Jego wolą. Podczas posługi na Ukrainie byłam blisko rodzącego się zgromadzenia poświęconego ewangelizacji. Pojawiła się we mnie kolejna silna pokusa... Teraz z perspektywy czasu tak to nazywam, ale wtedy wydawało mi się, że wolą Boga jest, abym tam przeszła. W nowym zgromadzeniu było tyle życia, tak wyraźny był pociągający mnie charyzmat niesienia Dobrej Nowiny... W moim zgromadzeniu czegoś mi brakowało, czegoś było jakby za dużo – tam wszystko jawiło się jako idealne. Nastąpiło kilka lat cierpienia, walki duchowej, modlitwy, rozmów z różnymi osobami. Pan Bóg w żaden sposób nie chciał mi potwierdzić, że nowe zgromadzenie dla mnie jest Jego wolą. Wszystkie moje myśli i uczucia... (...)

S. MARIA


Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 111 (2) 2026

Pastores poleca