Z prostych obliczeń wynika, że przez ostatnie 54 lata ponad 600 razy przystąpiłam do sakramentu pokuty i pojednania. A pamięć podsuwa mi wspomnienie aż 10 księży, którzy pełnili w tym czasie wobec mnie, krócej lub dłużej, rolę stałych spowiedników czy kierowników duchowych. Wydaje się więc, że mam całkiem spore doświadczenie i wielki zasób Bożej łaski, który docierał do mnie drogą tego sakramentu przez ręce duchownych. Pan Bóg zawsze przysyłał księży, z którymi łapałam kontakt, oni zaś mogli i chcieli mi służyć.
Dziś wiem, jak to jest ważne dla rozwoju duchowego, choć kiedyś na pierwszym planie moich motywacji było raczej poczucie bezpieczeństwa w relacji penitent – spowiednik. W ciągu tych wszystkich lat było kilka takich spowiedzi, które zapamiętałam na zawsze.
Kiedyś wróciłam po latach na jednorazową spowiedź do księdza, który... (...)

AGNIESZKA OV


Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 111 (2) 2026

Pastores poleca