Jest 2 września, godzina 7.55. Wchodzę schodami do Szkoły Podstawowej im. Janusza Korczaka. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to, że 36 lat temu wyszedłem z tej szkoły jako jej absolwent, teraz zaś wchodzę do niej jako nauczyciel religii, a jeszcze niedawno byłem magistrem kleryków i formowałem alumnów w seminarium.
Byłem w szoku. Zmiany w moim życiu, które dokonały się w ciągu kilku dni, były tak duże, że mój umysł i uczucia nie mogły tego wszystkiego pomieścić. Nie uczyłem w szkole podstawowej od 23 lat. Znałem się dobrze na nowym seminaryjnym ratio formationis, byłem jego pasjonatem, wiedziałem, jak towarzyszyć klerykom do święceń, ale nie wiedziałem, co mam zrobić, gdy za chwilę przekroczę próg zerówki, by uczyć sześciolatków religii.
Nauczyłem się od kard. Grzegorza Rysia, że gdy życie przynosi wydarzenia wymagające decyzji, trzeba szukać woli Bożej w modlitwie słowem Bożym. Potrzebowałem znaleźć sens tych zmian. Czy są one tylko błędem moich przełożonych, czy może niezrozumiałym dla mnie planem Jezusa? (...)
JAROSŁAW KLIMCZYK CRL
Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 111 (2) 2026


