Odstawienie pierwszego dziecka od piersi bywa trudne. Moje wypadło we wspomnienie Matki Bożej Bolesnej, więc do Niej pukałam o pomoc. W takich matczyno-dziecięcych doświadczeniach najtrudniejsze dla matki wcale nie są własne fizyczne dolegliwości, ale świadomość, że będzie musiała znieść cierpienie dziecka, domagającego się znajomej formy pocieszenia i bliskości, która nagle zostanie mu odebrana. Dlatego Matka Boża Bolesna to dobra towarzyszka tego czasu zmagań.
Nie wiedziałam wtedy, że będzie mi towarzyszyła w wielu znacznie trudniejszych momentach. Pod koniec podstawówki zostałam poinformowana przez szkolną panią psycholog, że córka zgłosiła się do niej z problemem. Zaczęła się ciąć. Wiadomość przytłoczyła mnie kompletnie. Jak to? Moje ukochane, wyczekane, wymodlone dziecko, które Pan Bóg dał nam po 12 latach oczekiwań i które staraliśmy się wychować w wierze i zaufaniu do Niego? Moja wesoła, grzeczna córeczka, z którą nie mieliśmy nigdy problemów? I to najtrudniejsze pytanie: dlaczego nie przyszła z tym do mnie? Czy jestem aż tak słabym oparciem, czy aż tak bardzo nie zasługuję na zaufanie? (...)
M.
Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 111 (2) 2026


