Otwierając książkę cytatem z encykliki Jana Pawła II Fides et ratio o wierze i rozumie jako dwóch skrzydłach, na których duch ludzki dociera do poznania prawdy o Bogu i sobie, autor – doktor psychologii klinicznej, a zarazem doskonały znawca teologii scholastycznej, zwłaszcza tomizmu – od początku podkreśla złożoną naturę skrupulatyzmu oraz wskazuje zarówno psychologiczne, jak i duchowe środki zaradcze. W kolejnych rozdziałach precyzyjnie wyjaśnia istotę grzechu i różnicę między pokusą, grzechem lekkim a ciężkim oraz to, jak „duszom skrupulatnym” może pomóc nabywanie cnót moralnych, otwieranie się na dary Ducha Świętego, przyjmowanie sakramentów świętych i modlitwa.


Chociaż autor odwołuje się tu do tradycyjnej nauki katolickiej, sięgając obficie do św. Tomasza z Akwinu, katechizmowe sformułowania pod jego piórem nabierają życia i powstały tekst nie ma nic wspólnego z suchym wykładem. Znajdujemy więc tam na przykład takie rady jak: „Nie możesz źle się wyspowiadać, nie wiedząc w trakcie spowiedzi, że źle się spowiadasz”, „Jeśli modliłeś się w czasie przeżywania pokusy (właśnie po to, by się jej pozbyć), możesz być pewien, że nie popełniłeś grzechu śmiertelnego” czy „Pokora polega nie tyle na umniejszaniu siebie w myślach, co na myśleniu mniej na swój temat”. W każdym rozdziale znajdujemy ponadto sekcję: „Co mówi nauka?”, gdzie omówione są wiodące terapie stosowane przy leczeniu skrupulatyzmu, kwalifikowanego jako podtyp zaburzenia obsesyjno-kompulsywnego (OCD). Na końcu poszczególnych rozdziałów, w sekcjach: „Co radzą święci?”, autor przytacza przykłady kanonizowanych świętych, którzy walczyli z chorobą skrupulatyzmu, jak św. Alfons Liguori, św. Teresa z Lisieux czy św. Maksymilian Kolbe. W zamyśle autora książka ma służyć pomocą osobom zmagającym się ze skrupułami, ich bliskim, terapeutom, duszpasterzom i kierownikom duchowym. Wydaje się jednak, że jej przesłanie jest o wiele bardziej uniwersalne. Polemizując z poglądem, że skrupulatyzm jest szczególnie związany z religią, a zwłaszcza z katolicyzmem, autor odwołuje się do badań Międzynarodowej Fundacji OCD, które wykazały brak dowodów na jakiekolwiek różnice między skrupulatyzmem osób religijnych i deklarujących bezwyznaniowość. Czytelnik przekona się, że niesławne „katolickie poczucie winy” ma związek co najwyżej z duchowością patologiczną, podczas gdy połączenie wiedzy naukowej ze zdrową katolicką duchowością pozwala „doładowywać naturalne światło naszego rozumu nadprzyrodzonym światłem Bożej miłości i zaangażować się tak głęboko w wymyślanie, jak możemy rozpalać to światło miłości wśród ludzi, że nie będziemy mieć czasu na martwienie się minionymi grzechami, nie mówiąc już o grzechach możliwych”.

mm


PASTORES 111 (2) 2026

Pastores poleca