„Dziadku, kiedy umrzesz? A kiedy nie będziesz już żył, to czy nadal będziesz mnie kochał?” – po tych pytaniach, zadanych znienacka przez wnuka podczas wspólnej jazdy samochodem, autor początkowo zaniemówił z wrażenia, po czym doszedł do wniosku, że w naszej kulturze jedynie dzieci są jeszcze w stanie zadawać swobodnie trudne – a jakże uprawnione – pytania egzystencjalne. Nie rozmawiamy bowiem o śmierci, lecz rozwijamy w tej dziedzinie, jak w żadnej innej, „strategie wypierania się i zaprzeczania lub uciekamy się do sarkazmu, aby nie musieć się zajmować tym, co nieuniknione”.
Jak zauważa Peter Seewald, obecnie nawet w kościołach rzadziej porusza się tematy eschatologiczne, toteż paradoksalnie w czasach, gdy codziennie umiera więcej ludzi niż kiedykolwiek w historii – zaczyna bowiem odchodzić pokolenie powojennego wyżu demograficznego, do którego zalicza się również autor – pozostawiają oni „krewnych i przyjaciół, którzy coraz mniej wiedzą, jak się zachować w obliczu śmierci”. On sam w pewnym momencie zadał sobie pytanie, dlaczego przygotowując się sumiennie do każdej podróży, na tę ostatnią podróż przygotowuje się tyle, co nic, chociaż coraz częstsze pogrzeby przyjaciół i krewnych wciąż mu o niej przypominają. Podejmuje więc odważnie temat starości, śmierci i wieczności, czyniąc to we właściwym sobie dziennikarskim stylu, gdzie poważne refleksje przeplatają się z anegdotami i pełnymi humoru przykładami z własnego życia. Odwołując się do Biblii, ale także religii niechrześcijańskich, filozofii, nauki (teoria względności, mechanika kwantowa) i doświadczeń śmierci klinicznej, autor ukazuje, że postrzeganie naszego życia doczesnego jako stanu przejściowego, „prologu” do prawdziwego życia jest powszechnym przekonaniem ludzi różnych kultur. Stojąc na pozycjach chrześcijańskich, argumentuje, że skoro Bóg jest miłosiernym Ojcem, to „nie wykonuje wyroków śmierci, nie traci swoich stworzeń, tylko doprowadza je do spełnienia”. „Wydarza się cudowna historia – pisze – przychodzi ktoś, kto ma boskie kompetencje i mówi ci: «Czy chcesz żyć nadal po śmierci, w pełni szczęścia i spełnienia?». Kto mógłby odrzucić taką ofertę? (...) W jakim stanie umysłu i ducha musiałby się ktoś taki znajdować? A przecież tak właśnie robimy”. Życiowa rada, jaką pragnie przekazać swym wnukom, to: „myślcie o swoim życiu możliwie jak najczęściej, zaczynając od jego końca”. Pamięć o własnej skończoności pomaga rozeznać, co w życiu jest naprawdę ważne, nie ulegać trendom i przymusom, żyć w sposób bardziej niezależny i wolny. A gdy w dodatku uświadomimy sobie, że najlepsze – wieczność – jest dopiero przed nami, mamy szansę naprawdę docenić życie. Książka Seewalda może być w tym niezwykle pomocna.
mmPASTORES 111 (2) 2026


