Jak przejawia się świętość? Czy przenika przez ludzkie ograni­czenia, drobne słabości, śmieszne nawyki i zwyczajność, która ani nie rzuca się w oczy, ani nie porywa? Świętość osiągnęło wielu lu­dzi szerzej nieznanych, którzy nigdy nie sprawowali kierowniczych funkcji, nie byli liderami ani twórcami uznanych dzieł, ale szli do świętości tak „małą drogą”, że w pewnym sensie byli niewidzialni.


Życie

Walenty Torba (1908-1999), późniejszy br. Gwala Torbiński, szó­sty z siedmiu synów małorolnego, niepiśmiennego chłopa z wioski Konstantów w gminie Dzwola (powiat Janów Lubelski), po ukończeniu czterech klas szkoły powszechnej, krótkiej pracy na budo­wie i odbyciu służby wojskowej znalazł zatrudnienie jako kościelny w kościele dominikanów w Tarnopolu. Tam zetknął się z zakonem i kilka miesięcy później, w maju 1933 roku, został do niego przyjęty jako „aspirant na brata konwersa”1.

W styczniu 1934 roku otrzymał habit i imię, którego nie no­sił i nie nosi żaden inny dominikanin w Polskiej Prowincji – imię bł. Gwali z Bergamo (ok. 1180-1244), dominikanina, inkwizytora  i legata papieskiego, a potem biskupa Brescii. Podobnie jak jego patron, łączył nieustanną modlitwę z nieustanną aktywnością, tyle że nie w wielkich misjach na szczytach życia publicznego.

Czas liczony od profesji br. Gwali (13 stycznia 1941) do roku 1960, kiedy przyjechał on do Krakowa i został tam przez 39 lat, do śmierci, to okres przełomowych zmian w wielu obszarach jego życia: reforma Polskiej Prowincji Dominikanów, której twarzą był o. Jacek Woroniecki; II wojna światowa, którą br. Gwala przeżył we Lwowie pod okupacją sowiecką, niemiecką i ponownie sowiecką; ciężkie lata powojenne, które spędził w różnych klasztorach, naj­dłużej w Warszawie i w Poznaniu. Jako brat konwers wykonywał wszelkie prace niezbędne w danym klasztorze: pracował w folwarku w wielkim majątku należącym do klasztoru w Jezupolu (dzisiejsza Ukraina), często bywał zakrystianem, pełnił różne posługi w pralni, kuchni, refektarzu, zimą przy paleniu w piecach. Gdy pracował jako zecer na typografie w Wydawnictwie OO. Dominikanów Lwów, stale wdychał opary ołowiu, co zapoczątkowało jego problemy ze zdrowiem. Na Służewie z powodu braku organisty musiał opanować (w ograniczonym zakresie) grę na fisharmonii. O jego ofiarności świadczą fakty: ciężką pracę zecera grożącą przedwczesną śmiercią podjął, będąc jeszcze na ślubach czasowych, gdy miał prawo odejść z zakonu; sam zgłosił się do wyjazdu na misje w Chinach, do czego nie doszło z powodu wybuchu II wojny światowej.

Pracując jako zecer we Lwowie, a po wojnie w Warszawie przy miesięczniku „Róża Duchowna”, rozwinął w sobie szacunek dla słowa pisanego, znajomość terminologii teologicznej oraz podstaw łaciny i greki. W bibliotece krakowskiego klasztoru nauczył się kilku języków, umiał wysławiać się po francusku i po łacinie.

 

1 E. Wiater, Milczący kaznodzieja. Brat Gwala Torbiński (1908-1999), Wydawnic­two W drodze, Poznań 2023, s. 67.

 

Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 110 (1) 2026


AGNIESZKA KURYŚ (ur. 1957), filolog, tłumaczka i publicystka.


Pastores poleca