(…) Ważnym momentem w przeżywaniu samotności i ciężaru pełnienia posługi przełożonej było dla mnie odkrycie faktu, że kiedy nie słuchałam wspólnoty, odpowiedzialność, jaką niosłam, stawała się dla mnie nie do zniesienia. Szczególnie u początków doświadczeń przełożeńskich popełniałam nie raz ten błąd, że odmienne od mojego zdanie sióstr odbierałam jako zagrożenie – dla mnie i własnej koncepcji danej sprawy.


Aż wreszcie któregoś razu dotarło do mnie, że totalnie bezsensowne jest „okopywanie się” w swoim punkcie widzenia, póki najpierw nie posłucham innych. Że ci inni, z którymi wspólnie mam podjąć daną decyzję, tak naprawdę nie są żadnym zagrożeniem, a wręcz przeciwnie – zdejmują ze mnie „solową” odpowiedzialność, która właśnie ogromnie mnie przygniata. Nawiasem mówiąc, zdecydowaną większość decyzji podejmujemy kolegialnie, a jeśli przełożona z racji sprawowanego urzędu ma w nich ostatnie słowo, to dobrze się dzieje, jeśli w swoim rozeznawaniu korzysta z mądrości innych, potrafi ją uznać i na niej się oprzeć. (…)

Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 92 (3) Lato 2021.


Pastores poleca