(…) Dostrzegłem najpierw ich umiejętność uznania, że drugi jest inny, wyjątkowy i wolny; ma określony punkt widzenia, jest warunkowany konkretną historią życia i wpleciony w niepowtarzalne więzi z innymi. Okazało się to dla mnie trudne do reflektowania zwłaszcza wtedy, kiedy skłonny byłem stale narzucać własny punkt widzenia i rozumienia rzeczy, jak gdyby nie mogły zaistnieć inne opinie i poglądy. Codzienność tymczasem podpowiadała mi, że nawet najgłupsza i najbardziej niszcząca idea raz po raz staje się faktem, z którym muszę się zmierzyć, i kompletnie nie musi zależeć od mojego „chcenia”; najzwyczajniej generują ją konkretne sytuacje, „zbiegi okoliczności”, nierzadko inni ludzie. To w oczywisty sposób było dla mnie wyzwaniem, generowało irytację i gniew, czasem chęć do gwałtownych reakcji, a może nawet odwetu – wywoływało we mnie sytuację kryzysową, odczucie upokorzenia i kruchości, na które nie chciałem przyzwolić. Uznanie możliwości, że ja też jestem słaby, zdolny do agresji i zarazem niezdolny do proszenia o pomoc, pozwoliło ostrożniej i z dystansem spojrzeć na siebie, zyskać pokorne wejrzenie w tajemnice własnej osobowości i dopuścić do głosu innych, pozwolić im stawać się dla mnie towarzyszami w mojej kruchości. (...)

TOMASZ NOWACZEK MIC

Copyright: Wydawnictwo BERNARDINUM Sp. z o.o.