(…) Zostać albertynką nie było moim planem, lecz Jego wolą, dlatego do dziś oddaję się jej bez zastrzeżeń i nigdy mnie ta postawa nie zawiodła. Przez kilkanaście lat życia zakonnego mieszkałam w różnych miejscach Polski, wykonując różnorodne zadania. Przyjmowałam z wiarą słowa przełożonych, bo tej konkretnej posługi chciał ode mnie Jezus. A On odpowiadał swoją nieskończoną miłością. W jaki sposób? Po latach przyszedł czas na refleksję i zobaczyłam, że Bóg spełnił wszystkie moje dotychczasowe marzenia, o które Go wcale nie prosiłam. Wystarczyło z wiarą iść tam, gdzie mnie posyłał i posyła do dziś. Pracując teraz w małym przedszkolu i podejmując studia podyplomowe, dostrzegłam, że takie właśnie były moje dziecięce marzenia, że chciałabym uczyć dzieci. (…)

 

S. MARZENA

Copyright: Wydawnictwo BERNARDINUM Sp. z o.o.