Trzeba mieć sporo odwagi i dystansu do samego siebie, żeby tomikowi własnych wierszy nadać tytuł Epigonia. Epigon to przecież – według „Słownika języka polskiego” – „bierny naśladowca wielkich poprzedników lub kontynuator nieaktualnych idei”. W przypadku Wojciecha Wencla, którego twórczość część krytyków już dawno wrzuciłaby do literackiego lamusa, taki gest brzmi wręcz jak prowokacja . (...)

Copyright: Wydawnictwo BERNARDINUM Sp. z o.o.