Z KS. STANISŁAWEM HARĘZGĄ, biblistą, rekolekcjonistą, moderatorem Dzieła Biblijnego im. Jana Pawła II w Archidiecezji Przemyskiej, rozmawiają ks. Mirosław Cholewa i Kazimierz Pek MIC

(…) Z ogólnie omówionymi trudnościami czy przeszkodami w przyjmowaniu słowa Bożego łączą się różnego rodzaju pokusy. W przypadku kleryków czy księży mają swój specyficzny charakter. Taką typową pokusą, która dotyka osób duchownych, jest fałszywe przekonanie, że z racji „zawodowego” kontaktu ze słowem Bożym nie jest już im ono osobiście potrzebne. Po święceniach, kiedy ksiądz poucza i formuje innych, może się łudzić, że jego formacja jest już zakończona.

Jeśli potrzebuje kontaktu ze słowem Bożym, to tylko po to, by czegoś się dowiedzieć, coś przygotować i przekazać innym w ramach pracy duszpasterskiej. Jest to jednak czysto rozumowe podejście do słowa. Tymczasem ono, zanim będzie przekazywane innym, pragnie żywej relacji z jego przekazicielem; chce zamieszkać nie tylko w jego umyśle, ale i w sercu, by uczynić go świadkiem swej ożywiającej mocy. Inną pokusą, jaka grozi duchownym, jest osłuchanie się z treściami religijnymi, co przekładają także na kontakt ze słowem Bożym. Widać to po zachowaniu kleryków, a zwłaszcza księży, na różnego rodzaju spotkaniach formacyjnych, ale tu wina może leżeć tak samo po stronie słuchaczy, jak prelegentów i wykładowców. Przejawia się to brakiem zainteresowania, wyłączeniem się ze słuchania, posiadaniem z góry już gotowej odpowiedzi na wszystko. Takie podejście do słuchania, także w stosunku do słowa Bożego, nie uruchamia procesu słuchania sercem, przez co blokuje możliwość przemiany i nawrócenia. Wtedy zamiast nowego dynamizmu, zapału i chęci do pracy pojawia się złudne samozadowolenie, beztroska i nuda. (…)

 

Copyright: Wydawnictwo BERNARDINUM Sp. z o.o.