Dziwny strach przed nauczaniem
Być może ta uważność linoskoczka, zawsze wymagająca skupienia, uwzględniająca także ryzyko błędu o katastrofalnych skutkach, sprawia, że wielu nie chce zabierać głosu w sporach teologicznych, gdyż ma po prostu kłopot z nauczaniem, z odpowiadaniem na pytania o to, co jest istotą wiary Kościoła. Wielu jakby woli przechodzić ponad najważniejszymi pytaniami ludzi.
Jeszcze inni nauczanie prowadzą w taki sposób, który wikła ich w długich rozważaniach bez konkluzji. Potrafią przytaczać szerokie historyczne tło, filozoficzne aspekty, wnikliwe analizy socjologiczne, odkrywać subtelne niuanse, co jednak nie jest jeszcze nauczaniem, bo nie kończy się postawieniem człowieka przed pełnią prawdy. To raczej informowanie, za którym nie stoi wymóg kształtowania życia wedle przyjętej prawdy, to ciągle wskazywanie na konteksty i uwarunkowania, a więc, innymi słowy, świat głównie ciekawostek intelektualnych. Niekiedy z takich ciekawostek można budować kazania przyciągające na YouTube’ie mnóstwo kliknięć, ale to nie jest jeszcze nauczanie. Ono jest całościowym kształtowaniem, które może rozpocząć się od owych ciekawostek, ale nie może na nich się zatrzymać.
Informowanie o tym, co Kościół mówi na temat X czy Y nie jest jeszcze nauczaniem, a chodzi przecież o to, co scholastycy, jak św. Tomasz z Akwinu, rozumieli jako instructio. Za tym łacińskim terminem nie kryje się zewnętrzne instruowanie, lecz powolne nadawanie ostatecznego kształtu.
Oznacza to, że Kościół może przestać nauczać nie tylko dlatego, że nic nie mówi, ale dlatego, że mówi tak, iż nie jest to nauczanie, lecz strumień faktów, które nie tworzą syntezy i jasnego przekazu. Patrząc na życie społeczne, trudno nie zauważyć, że dwuznaczność stała się wręcz dla niektórych cnotą, sprawnością PR, komunikacyjnym show. Dziś często tytuł prasowy ma skłaniać do kliknięcia, a nie przekazywać prawdziwą informację – wręcz przeciwnie, ma przykuć uwagę, nawet gdy potem rozczaruje kogoś przy dłuższej lekturze. Brakuje jednak owej adaequatio z klasycznej (korespondencyjnej) definicji prawdy, a wówczas przerysowania i wyolbrzymienia stają się normą świata paradoksalnie niechętnego normom.
W tym podejściu do misji nauczania w świecie, który przeszedł cyfrowy Rubikon i żyje w nowych realiach komunikowania, Kościół potrzebuje nie tyle porzucać subtelności i głębie rozważań, bo one są potrzebne, ile raczej... (...)
Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 111 (2) 2026.
KS. PIOTR ROSZAK (ur. 1978), teolog, profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Uniwersytetu Nawarry w Pampelunie. Opublikował m.in. książki: Compostela wzywa nas oraz Wiarygodność i tożsamość. Teologia wiary św. Tomasza z Akwinu i współczesność.


