Drodzy Czytelnicy!

Jezus po zmartwychwstaniu podobny jest do baranka, jakby zabitego (Ap 5,6). Jest w Nim zatem łagodność i święta naiwność: ofiary, która sama chce się ofiarować za przyjaciół i za nieprzy­jaciół. Zarazem o tym samym Mesjaszu Objawienie jednak mówi, iż „zwyciężył lew z pokolenia Judy” (por. Ap 5,5). Jest w Nim zatem waleczne serce, odwaga wchodzenia w uzdrawiające kon­flikty, pasja przetwarzania świata według woli Ojca. Jeśli mamy odtwarzać w sobie Chrystusa – stawać się chrystopodobni – to koniecznie musi się w nas znaleźć miejsce na obydwie dyspozy­cje. Lew bez baranka odstraszy tylko ludzi albo wciąż pracowicie będzie musiał leczyć rany, które innym zadał. Barankowi bez lwa grozi, że odda życie swoje nie wtedy, gdy trzeba, i nie tym, co trzeba.

(…) Słowa Jezusa: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wie­lu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają” (Łk 13,24) wypełniają się w życiu Pawła: „Wszystko zaś czynię dla Ewange­lii, by mieć w niej swój udział. Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali.

(…) Walka modlitwy to również zma­ganie na śmierć i życie. W walce modlitwy ktoś umiera i ktoś się ro­dzi. Trzeba, aby umarł w nas stary człowiek, który twierdzi, że poradzi sobie sam, który jest przekonany, że nie potrzebuje Boga. W bólach tego zmagania ma urodzić się w nas nowy człowiek, otwarty na moc Boga, na moc Miłości.

(…) Gdyby chcieć krótko odpowiedzieć na tytułowe pytanie, moż­na by rzec tak: do wegetacji duchowej kierownictwo duchowe nie jest konieczne, natomiast do rzeczywistego wzrostu ducho­wego – absolutnie tak. Pomaga ono, po pierwsze, zobiektywizo­wać przeżycia i nie poddawać się zbyt łatwo tyranii emocji i uczuć, jednocześnie nie ignorując ich i nie wypierając.

(…)Do najważniejszych sposobów łagodzenia stresu u żonatych mężczyzn po dniu wytężonej pracy należy powierzanie Bogu stresujących sytuacji oraz pielęgnowanie bliskich więzi rodzin­nych. Miłość rodziny, obok miłości Bożej obecnej w sakramencie małżeństwa, pomaga mężom odzyskać siły i uzdalnia ich do podejmowania codziennych obowiązków.

(…) Kiedy straszono go, że lud go opuści, Metropolita miał powie­dzieć, że jest gotów zostać sam, ale pozostanie wierny sumieniu, które nakazywało mu podtrzymać każdą iskrę nadziei na unik­nięcie wojny domowej. Miał odwagę stanąć na linii ognia między polityczną prawicą a lewicą.

Każdego miesiąca ponad tysiąc osób przekracza próg kaplicy w North Sydney w Australii, aby modlić się przy grobie zmarłej ponad sto lat temu zakonnicy. Niektórzy, nie tylko katolicy, wyłącznie w tym celu przemierzają setki kilometrów.

(…)Szekspirowskie pytanie otrzymuje w naszych czasach nową formę: „Być albo nie być na Facebooku, Twitterze lub innym portalu społecznościowym?”. Odpowiedź w dużej mierze uzależ­niona jest od wieku odpowiadającego. Starsi księża, mniej bieg-li w obsłudze komputera (są, oczywiście, wyjątki) podchodzą z pewną obawą do mediów społecznościowych.

Z JAROSŁAWEM WYSOCZAŃSKIM OFMConv, wieloletnim misjonarzem, sekretarzem generalnym franciszkańskiego Sekretariatu Generalnego ds. Animacji Misyjnej, rozmawia Anna M. Faszczowa

Jak w Peru wspominani są Męczennicy?

Z TOMASZEM GRABOWSKIM OP, liturgistą, prezesem Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny w Krakowie, rozmawia Anna Foltańska

(…) Żarliwy Paweł dbał o to, aby rozpalony w Efezie ogień Ewan­gelii nie zamienił się w tlący i gasnący płomyk. Kilka lat po swo­im ostatnim pobycie w Efezie, około 62 roku, osadzony w rzym­skim więzieniu, pisze list do młodej gminy chrześcijańskiej w Efezie.

(…) Patrzę na kleryków trochę jak na miłe, sympatyczne zwierza­ki w arce Noego, które tłoczą się do wyjścia na świat. Marzą się im same radości i przyjemności kapłańskiego życia.

(…) Wydawać by się mogło, że z upadkiem komunizmu skala męczeństwa chrześcijan mordowanych z pobudek „postępowych” zmaleje. Jest jednak inaczej. Po pierwsze, system komunistycz­ny nadal atakuje chrześcijan tam, gdzie jeszcze się trzyma.

(…)Kolejnym obszarem aktywności wiernych świeckich jest ich działalność zawodowa. I tu wydaje się być istotne ich faktyczne zaangażowanie w wypełnianie swoich obowiązków w miejscu pracy – punktualność, dokładność, postawa służby, uprzejmość.

(…) W maju 2001 roku modlitwą o pełniejsze otwarcie się na dary Ducha Świętego zakończyła przeżywanie swojego Seminarium Odnowy Wiary grupa animatorów Ruchu Światło-Życie z parafii pw. bł. Karoliny w Tychach. Osoby uczestniczące w tym Semi­narium od kilku lat tworzyły przy parafii grupę modlitewną – tak zwaną Diakonię Modlitwy Ruchu Światło-Życie – prowadząc regularnie spotkania modlitewne.

(…) Proklamowanie z nośników elektronicznych tekstów świę­tych, jakimi są Pismo Święte i formularze liturgiczne zawierają­ce przede wszystkim słowo Boże, to niepokojące zjawisko.

(…) Studiowałam na katolickiej uczelni. W dość krótkim czasie poznałam kilkudziesięciu księży z bardzo różnymi historiami, zapatrywaniami i charakterami. „Gdy biskup ma problem z ja­kimś księdzem, posyła go na studia” – żartowali sami duchowni, ale w niektórych przypadkach była to chyba prawda.

(…) Aż wreszcie doszło do tego zasadniczego spotkania. Miłe przyjęcie. Klimat słuchania, otwartość na dialog. A ja przecież nie mam nic do powiedzenia, oprócz zasadniczego stwierdzenia: „Za dwa dni opuszczam Pol­skę, opuszczam wspólnotę.

(…) W wyniku tego procesu uzdrawiania zacząłem odczuwać w stosunku do płci odmiennej coś, czego nigdy przedtem nie czułem. Czy nadal zmagam się z pociągiem do osób tej samej płci? Tak, ale pociąg ten stracił na intensywności.

(…)Pierwszy dzień czerwca rodzina rozpoczęła Mszą świętą. Da­nuta modliła się: „Nie wiem, o co się modlić, Jezu, Tobie ją od­dałam, bądź wola Twoja”. Po wyjściu z kościoła rodzice otrzy­mali wiadomość o śmierci córki. Zmarła o godzinie 6.30.

(…) Na początku naszego małżeństwa moja pycha nie pozwalała mi zaakceptować sytuacji, w której moje dzieci nie skończą stu­diów i nie zrobią „kariery” życiowej. Dzisiaj bardzo się cieszę, że mój najstarszy syn ukończył gimnazjum i już ponad pół roku pracuje jako magazynier. Jestem z niego dumny, że utrzymał tę pracę i – jak mówi – „jest tam potrzebny”.

(…)Nie mogę oddzielić bycia księdzem od życia prywatnego. Podobnie z obecnością na fb. Nie mogę być inny w realu, a inny w wirtualu. Dla mnie to fundamentalna sprawa – tożsamość i świadomość tego, kim jestem. Denerwuje mnie schizofrenia czy podwójna tożsamość księży czy kleryków.

Ten wywiad-rzeka to żywy i fascynujący katechizm i jedno­cześnie kompendium wiedzy na temat problemów dzisiejszego świata. Kard. Robert Sarah (ur. 1945) prowadzi czytelnika z za­mieszkałej przez animistów wioski w zapadłym kącie Gwinei do Europy i do Kościoła powszechnego, widzianego z perspektywy Papieskiej Rady Cor Unum i Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dys­cypliny Sakramentów, a także z perspektywy człowieka spoza kultury zachodniej, co daje dystans i zarazem wyostrza spojrze­nie.

Jakkolwiek historia rabina Zollera, który jako rabin Rzymu przyjmuje chrzest a wraz z nim imię Eugeniusz, jest nieco znana (w języku polskim ukazała się kilka lat temu jego autobiografia Byłem rabinem Rzymu), to jego najważniejsze dzieło – Naza­rejczyk – będące studium egzegetycznym Ewangelii, dopiero teraz doczekało się polskiej edycji.

Meriam Ibrahim stała się jednym z najbardziej znanych sym­boli chrześcijan prześladowanych dziś za wiarę. Lektura stanowi szczegółową relację z wydarzeń, przez które przeszła ta wierna córka Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego od momentu aresztowania (ukazano szeroki kontekst sprawy) do bezpiecznego wylądowania wraz z rodziną w USA.

O. Rostworowski, uważany za dzisiejszego ojca pustyni, jed­na z najwybitniejszych postaci monastycyzmu XX wieku, „Boży człowiek” – jak powiedział o nim Jan Paweł II – był pierwszym polskim przeorem odnowionego w 1939 roku klasztoru w Tyńcu, więźniem komunistycznego reżimu, kamedułą oraz przeorem eremów w Polsce, Włoszech i Kolumbii.

Celem autora jest nakłonienie czytelnika do głębszej refleksji nad kondycją kapłańskiej modlitwy i zachęcenie go do pracy nad sobą. Dlatego szczegółowo i z wielką erudycją analizuje najpierw istotę modlitwy, by w jak najpełniejszym świetle przedstawić specyfikę modlitwy kapłańskiej.

Film pokazuje Witolda Pileckiego przede wszystkim jako żołnierza, ale także jako męża i ojca, szlachcica zaangażowanego w sprawy lokalnego środowiska. Rotmistrz był typem społecznika, dla którego dobro wspólne miało wartość naczelną.

Copyright: Wydawnictwo BERNARDINUM Sp. z o.o.