Kilka tygodni temu zmarł kardynał Joachim Meisner, emerytowany arcybiskup Kolonii. Jak podkreślił w swoim okolicznościowym liście papież-senior Benedykt XVI, kardynał zmarł modląc się. Czytelnikom PASTORES już wiele lat temu Joachim Meisner dał się poznać jako osoba głęboko rozmodlona - w numerze 31 w 2006 roku ukazał się na naszych łamach tekst jego głębokiej, poruszającej homilii. Obecnie publikujemy go w całości.

 

KS. KARD. JOACHIM MEISNER

Kielich mszalny - symbol powołania kapłańskiego

 

Przy okazji kanonizacji bł. Agnieszki Czeskiej w listopadzie 1989 roku w bazylice św. Piotra w Rzymie widziałem, jak wielu z was w szatach kapłańskich koncelebruje Eucharystię razem z Ojcem Świętym1. To, w co właściwie nigdy nie wierzyłem, stało się faktem. Z podziemia Kościoła wyszliście na powierzchnię i już od 10 lat szczęśliwie znajdujecie swoje miejsce we wspólnocie kościelnej. Bogu niech będą dzięki!

Czymś najważniejszym, co przynieśliście ze sobą na wolność z czasów ucisku, jest kielich, który podczas święceń kapłańskich biskup włożył w wasze ręce, zwracając się do każdego z was: „Przyjmij dary ludu świętego, które mają być ofiarowane Bogu. Rozważaj, co będziesz czynić, naśladuj to, czego będziesz dokonywać, i prowadź życie zgodne z tajemnicą Pańskiego krzyża”.

Słowa te zawsze pozostają aktualne. Kielich jest symbolem naszego stanu. Bierzemy go do ręki po raz pierwszy w czasie prymicyjnej Mszy świętej i potem posługujemy się nim przez całe życie, aż któregoś dnia postawią go nam na naszej trumnie.

Nie ma symbolu, który lepiej wyrażałby naszą posługę kapłańską.

 

Kielich – naczynie wykonane ze szlachetnych materiałów

Nie stawia się go między garnuszkami i miskami w kredensie, lecz jest on przeznaczony do tego, by służyć w świętej godzinie przed obliczem Boga w świątyni. To także jest nasze najgłębsze kapłańskie powołanie. Nigdzie indziej kapłan nie działa w sposób tak autentyczny in persona Christi Capitis, jak podczas Mszy świętej, gdy słowa Chrystusa czyni swoimi własnymi słowami, mówiąc nad darami chleba i wina: „To jest Ciało moje” i „To jest Krew moja”. Na tym właśnie opiera się niepojęta godność posługi kapłańskiej. Ksiądz nigdy nie będzie w stanie ogarnąć myślą wielkości swego powołania i swoich święceń. Drogocenna prostota kielicha codziennie pragnie nam o tym przypominać.

Mimo to u wielu księży zauważa się dziś negatywne nastawienie do życia. Czują się oni głęboko zranieni, ponieważ społeczeństwo odrzuca wszystkie te ideały, którym oni służą i dla których na całe życie złączyli się z Chrystusem przez święcenia. Nie sądzę, by nasi księża cierpieli z powodu celibatu czy innych ograniczeń. Nie. Oni czują się zranieni, patrząc na społeczeństwo, które żyje czymś zupełnie przeciwnym temu, czemu oni służą, ponieważ społeczeństwo to próbuje wyłączyć Boga z ludzkiego życia. Nic więc dziwnego, że w nas, księżach, wygasa idealizm. Jest jednak nakazem chwili, byśmy nasze kapłańskie ideały chronili i odnawiali, gdyż stoi za nimi prawdziwe życie, Jezus Chrystus. On ma moc, by nas przebudzić do nowego życia i przyprowadzić z powrotem do pierwotnej miłości. Nie zapominajmy, że nasz Pan zakosztował dla nas owej duchowej martwoty i opuszczenia przez Boga oraz przez swoich uczniów na Górze Oliwnej w taki sposób, iż Jego najbardziej wewnętrzna istota przeniknęła na zewnątrz przez tkankę Jego ciała w postaci krwawego potu. Ten pot wszedł w krzyżmo naszych święceń kapłańskich. Przez Pana zostaliśmy namaszczeni i posłani. I Ojciec w owej dramatycznej godzinie posyła Synowi anioła z kielichem pocieszenia. “Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem” (1 P 2,9). Dlaczego? Ponieważ przez święcenia kapłańskie zostało nam dane uczestnictwo w kapłaństwie jedynego Króla świata, Jezusa Chrystusa.

 

Kielich – naczynie otwarte u góry

Powierzono nam przynoszenie ludziom tego, co otrzymaliśmy z góry od Pana. Dlatego pierwszym zadaniem naszej kapłańskiej posługi jest być dla nich otwartymi. Nie możemy przynosić ludziom najpierw siebie, ponieważ to nie my jesteśmy dla nich rozwiązaniem wielu problemów. Mamy przynosić ludziom Chrystusa, który jako jedyny jest w stanie dać im właściwą odpowiedź na ich pytania. Ale ten Chrystus, zanim zaczniemy przynosić Go ludziom, musi stać się żywy najpierw w nas. Dlatego odpowiedzią na pierwsze, najwyższe i ostateczne oczekiwania wierzących jest modlitwa. Skutecznie błogosławić ludzi może tylko ten, kto wcześniej się za nich modlił.

W każdej Ofierze Mszy świętej wzywamy wiernych: Sursum corda – „W górę serca”. Ale gdzie wtedy pozostaje nasze serce? Miałem kiedyś okazję posługiwać się w czasie Mszy kielichem, na którego trzonie wyryte były słowa: „Panie, moje ręce dają Ci moje serce. Włóż teraz swoje serce w moje ręce!”. Podczas Przeistoczenia pochylamy się nad kielichem. Nigdy nie możemy dojrzeć dna kielicha, ponieważ skrywa on bezbrzeżną miłość, krew serca samego Chrystusa. Niech to duchowe przeżycie, które w czasie Mszy prymicyjnej tak bardzo nas poruszyło, trwa w nas aż do ostatniej Mszy świętej. W żadnym innym momencie nie jesteśmy bogatsi niż wtedy, gdy podajemy kielich ludowi Bożemu. Któż może nam, kapłanom, w tym dorównać? W tym rzeczywiście jesteśmy poza konkurencją, nie z powodu szczególnych zdolności, ale dzięki łasce.

Kielich nie jest jakąś puszką konserwową. Otrzymuje on swą drogocenną treść z góry, by jej potem hojnie udzielać. Każdy akt wyrzeczenia nie jest dla kapłana celem samym w sobie, lecz zadaniem duszpasterskim. „A za nich – mówi Jezus w modlitwie arcykapłańskiej – Ja poświęcam w ofierze samego siebie” (J 17,19). Poświęcone ręce ujmują poświęcony kielich, aby wzniesioną w geście ofiarowania treść podawać ludziom. Ta właśnie posługa określa i wyznacza samoświadomość kapłańską i sposób kapłańskiego życia.

 

Kielich – naczynie wymagające solidnej podstawy

Pan dał kapłanowi siłę trwania i siłę wytrwania, by mógł Chrystusową rzeczywistość uczynić namacalną. Z nami Chrystus jest dla świata bardziej żywy niż bez nas. To On tak chciał. Niektórzy ludzie rozpoznają Chrystusa tylko wtedy, gdy Go im przekazujemy. Tylko nasza twarz, nasze słowa, tylko nasze ręce i nasze serca mogą objawić Chrystusa temu czy innemu człowiekowi. Gdy my zawodzimy, wówczas wielu ludzi traci możliwość nawiązania kiedykolwiek kontaktu z Panem. Chrystus mógł żyć na tym świecie tylko 33 lata! W tym krótkim okresie nie był w stanie rozdzielić ludziom całej życiowej energii, która w Nim tkwiła. My, jako kapłani, możemy kontynuować to Jego dzieło, uczestnicząc w Jego wyjątkowym kapłaństwie.

Każdy z nas, księży, stanowi dla Chrystusa okazję do ukazania siebie. Czy wierzymy w to? Credo w sposób wiarygodny odmawiamy wraz z naszymi wiernymi tylko wtedy, gdy potrafimy wierzyć także w nasze kapłańskie powołanie. W tym kapłan jest niezastąpiony. Kapłana – jak mawia papież Jan Paweł II – może zastąpić tylko inny kapłan. Dlatego troska o powołania kapłańskie jest zawsze priorytetem naszej pracy duszpasterskiej. Musimy razem z Dobrym Pasterzem troszczyć się o to, aby Jego zbawcza rzeczywistość była zawsze dla ludzi osiągalna.

Po ludzku mówiąc, któregoś dnia z czystym sumieniem mógłby odejść na emeryturę tylko ten z nas, kto sprawiłby, że jakiś inny młody człowiek usłyszał głos kapłańskiego powołania i poszedł za nim. Wiem, że nie dzieje się to bez problemów. Znam wielu dobrych i gorliwych księży, którzy dojrzeli do swego kapłańskiego powołania, nie mając wcześniej żadnego osobistego kontaktu z kapłanem, ale mogli wybrać taką drogę dzięki modlitwie i ofierze innych księży. Uprawiajmy tę ambitną formę duszpasterskiej opieki, ofiarowując Bogu swoje pragnienia i modlitwy w intencji przyszłych kapłanów. Niech On swoją łaską ubogaci nasze modlitwy i nasze działania. Kielich ma szeroką i stabilną podstawę, żeby nic nie zostało utracone z drogocennej treści, którą przyjął z góry.

Kielich jest naszym „znakiem cechowym”. Prowadzi nas od ołtarza naszych święceń aż do grobu. Posługujemy się nim codziennie dla zbawienia ludzi. Jest on uprzedmiotowieniem kapłańskiego powołania: wykonany z drogocennego materiału, otwarty ku górze, ma mocną podstawę. Pomyślmy o tym, sięgając codziennie po niego. Ci, którzy sprawują Ucztę wraz z nami, pomagają nam, odpowiadając na wezwanie do modlitwy: „Niech Pan przyjmie Ofiarę z rąk twoich na cześć i chwałę swojego imienia, a także na pożytek nasz i całego Kościoła świętego”. Amen.

 

z czeskiego tłumaczył

Andrzej Babuchowski

 

1 Homilia wygłoszona 20 marca 1999 w Nepomuku podczas Mszy świętej koncelebrowanej wraz z księżmi, którym potajemnie, w okresie reżimu komunistycznego, kard. Meisner udzielił sakramentu święceń. “Svetlo”, 14/1999, s. 8-9. Tytuł, zmiany w śródtytułach oraz skróty pochodzą od Redakcji.

Płyta: "Jan Paweł II do kapłanów" z numerem specjalnym PASTORES 2 ( 2010 ) "Na dzień skupienia"



1. Świętość promieniuje - Rzym, 04.08.1993 (posłuchaj)
2. Homo Dei - Rzym, 26.05. i 02.06.1993
3. Kapłan głosi Chrystusa - Rzym, 21.04.1993
4. List do kapłanów na Wielki Czwartek - Częstochowa, 6.06.1979
5. Świadectwo wiary żywej jest naszą duchową legitymacją - Częstochowa, 6.06.1979
6. Kapłaństwo sakramentem czynu - Tarnów, 10.06.1987
7. Służba wyrazem miłości - Tarnów, 10.06.1987
8. Nieudolność moją dźwiga łaska sakramentalna - Lublin, 9.06.1987
9. Życie wewnętrzne duszą apostolstwa - Szczecin, 11.06.1987
10. Powołanie łaską na miarę wyrzeczeń - Szczecin, 11.06.1987
11. Ubóstwo właściwe dla powołania - Szczecin, 11.06.1987
12. Kapłan ofiarny i bezinteresowny - Łomża, 5.06.1991
13. Eucharystia racją bytu kapłaństwa - Warszawa, 13.06.1999 (posłuchaj)
14. Maryja matką wszystkich kapłanów - Rzym, 30.06.1993
15. Prezbiterium, czyli wspólnota - Rzym, 26.08.1993

Cena: 10zł

Wybór i montaż:
Beata Zajączkowska

 

Ośrodki rekolekcyjne

Partnerzy



Copyright: Wydawnictwo BERNARDINUM Sp. z o.o.