Z dniem 1 lipca prefektem Kongregacji Nauki Wiary został abp Luis Francisco Ladaria Ferrera SJ. Publikujemy w całości artykuł autorstwa nowego prefekta. Tekst ukazał się w PASTORES 11 (2) 2001.

 

LUIS F. LADARIA SJ

Dwie ręce Ojca

Deklaracja Dominus Iesus Kongregacji Nauki Wiary stawia przed biskupami, teologami i wszystkimi katolikami w ogóle niektóre treści doktrynalne, uważane za nie do pominięcia w obecnej sytuacji, w której wraz z dialogiem między wiarą chrześcijańską a innymi religiami proponuje się nowe zagadnienia teologiczne, wymagające bardzo dokładnego rozeznania (por. DI, 3)1. W niektórych przypadkach mianowicie przesłanki teologiczne, na których chce się oprzeć ów dialog, wydają się nie uwzględniać pewnych podstawowych prawd chrześcijaństwa lub wręcz je pomijać. Można wśród nich wymienić niektóre, szczególnie ciekawe dla naszych rozważań.

 

 

Słowo odwieczne a Jezus z Nazaretu

W pierwszej kolejności Deklaracja wskazuje na to, że często proponowane jest takie ujęcie Jezusa z Nazaretu, wedle którego „jest On szczególną postacią historyczną, skończoną, objawiającą sprawy Boże w sposób nie wyłączny, lecz uzupełniający w stosunku do innych form obecności objawiającej i zbawczej. Tak więc Nieskończoność, Absolut, ostateczna Tajemnica Boga miałyby się objawiać ludzkości na różne sposoby i w wielu historycznych postaciach, a Jezus z Nazaretu jest jakoby tylko jedną z nich. Mówiąc ściślej, jest On dla niektórych jedną z wielu postaci, jakie Logos przyjmował w ciągu dziejów, aby łączyć się zbawczą więzią z ludzkością” (DI, 9). W najbardziej skrajnych przejawach w stanowisku tu scharakteryzowanym dochodzi się wręcz do podważania boskości Jezusa Chrystusa. Objawienia tajemnicy Boga, jakie znajdujemy w różnych religiach i w wielu postaciach historycznych, byłyby zasadniczo równorzędne. Jezus byłby jednym z takich wyrazów niewypowiedzianej tajemnicy Boga, ale nie wcielonym Synem Bożym, a przy tym sam prawdziwym Bogiem, współistotnym Ojcu.

 

Inne stanowiska, które można uważać za mniej radykalne, są także krótko opisane w Deklaracji: „Postuluje się istnienie ekonomii Słowa wiecznego, mającej moc także poza Kościołem i w oderwaniu od niego, oraz ekonomii Słowa wcielonego. Pierwsza miałaby dodatkowy walor powszechności w porównaniu z drugą, zastrzeżoną jedynie dla chrześcijan, chociaż w niej właśnie obecność Boga byłaby pełniejsza” (DI, 9). Tutaj przyznaje się ekonomii Jezusa Chrystusa większą pełnię niż wynikałaby ona - według niektórych autorów - wprost z faktu, że Jezus jest wcielonym Synem Boga. Nie wątpi się zatem w boskość Chrystusa, a tym bardziej w rzeczywistość wcielenia. Jest ona potwierdzona jako wydarzenie jedyne, którego natężenie nie ma odpowiednika w innych zbawczych działaniach Logosu poza chrześcijaństwem. Jednak według zwolenników tej linii myślenia zbawcze działanie Słowa wcielonego pozostaje mimo wszystko ograniczone, nie obejmując wszystkich ludzi. Działoby się tak z powodu ograniczoności przyjętego na siebie człowieczeństwa, które nie byłoby w stanie wyczerpać całej objawiającej i zbawiającej mocy Boga.

 

Deklaracja nie waha się stwierdzić, że tezy przedstawione pokrótce w punkcie 9 „są głęboko sprzeczne z wiarą chrześcijańską” (DI, 10). Nie wprowadza się w tym momencie żadnego podziału między nimi, nawet jeśli wydaje się jasne, że w tej głębokiej sprzeczności z wiarą, jaka łączy wszystkie wskazane tezy, są również zawarte różnice. Rozróżnienie to można wyczytać w punktach 10 i 11 Deklaracji. Ukazane jest w nich nauczanie, w które należy „mocno wierzyć”. Przede wszystkim jest tu wymieniona nauka wiary, „która głosi, że to Jezus z Nazaretu, Syn Maryi - i tylko On - jest Synem i Słowem Ojca” (DI, 10). Jesteśmy w samym sercu wiary chrześcijańskiej. Jezus jest jednorodzonym Synem Ojca; istnieje tożsamość osobowa między Słowem, które było na początku u Boga, a tym, które stało się ciałem (por. J 1,1.14). Nie ma więc wielu obliczy Logosu, w których on się objawia, ale tylko jeden - Jezus z Nazaretu. Tezy, wspomniane na pierwszym miejscu w punkcie 9, pozostają w otwartej sprzeczności z tą nauką.

 

Deklaracja cytuje Symbol Nicejski i sformułowanie dogmatyczne z Chalcedonu -dokumenty podstawowe w rozwoju nauki chrześcijańskiej, potwierdzające tę tożsamość. To samo uczynili: Sobór Watykański II w konstytucji duszpasterskiej Gaudium et spes (por. 22) i Jan Paweł II w encyklice Redemptoris missio: „Nie jest zgodne z wiarą chrześcijańską wprowadzanie jakiegokolwiek podziału pomiędzy Słowo i Jezusa Chrystusa...” (RMis, 6). Nie wydaje się bezpodstawną myśl, że w tej jasno wyrażonej deklaracji Jana Pawła II zawiera się już pragnienie przeciwstawienia się znanym nam tezom, zarówno tym w najbardziej skrajnych wersjach, jak i tym bardziej umiarkowanym. Stwierdzono w tych tezach kilkakrotnie: „Jezus jest Logosem, ale Logos nie jest Jezusem”, właśnie po to, aby uwypuklić wielość przejawów Słowa Bożego. Nie wydaje się, aby tendencje te, które zaprzeczają tożsamości osobowej między Synem odwiecznym, czyli Logosem, a Jezusem, ze względu na swą wyraźną sprzeczność z nauką chrześcijańską, znajdowały przeważający konsensus, nawet jeśli wykazują znaczącą obecność w świecie teologicznym. Mimo wszystko jednak mniej wyraźne formy podważania jedyności zbawczego dzieła Chrystusa stają się coraz bardziej rozpowszechnione. Dlatego też warto się zastanowić nad wartością przesłanek teologicznych, na których się opierają, idąc za wskazaniami zawartymi w Dominus Iesus.

 

„Jest także sprzeczne z wiarą katolicką wprowadzanie rozdziału między działaniem zbawczym Logosu jako takiego i działaniem zbawczym Słowa, które stało się ciałem” (DI, 10). Rozważania obrońców błędnych tez - jak te wymienione w Deklaracji - poruszają się przede wszystkim na płaszczyźnie soteriologicznej. Niemniej jednak są tam też pewne nawiązania do poniższego problemu chrystologicznego, które - jak sądzę - warto nieco rozwinąć.

 

Zbawcze działanie Słowa „jako takiego” oddzielone od Słowa wcielonego nie może być podtrzymane - w sensie koncepcji - po prostu dlatego, że po wcieleniu to Słowo jako takie, to znaczy Słowo nie wcielone, już nie istnieje. „Słowo stało się ciałem” (J 1,14; por. 1 J 4,2-3). W obliczu herezji pierwszych wieków, w rodzaju gnostyckich lub dokeckich, Kościół musiał bronić tej podstawowej prawdy z całym jej realizmem. Tak to dla św. Justyna Chrystus jest Logosem (we własnej osobie), który stał się ciałem i został nazwany Jezusem Chrystusem. Z tego powodu stwierdza: „Nauka nasza przewyższa wszelką naukę ludzką, gdyż całe Słowo stało się Chrystusem, który objawił się dla nas jako Ciało, Słowo i Dusza”.

 

W podobnych słowach wyraża się też Ireneusz z Lyonu: „Nie wiedzą [przeciwnicy], że Słowo Boga, Jednorodzony, który zawsze był blisko rodzaju ludzkiego, zjednoczony i złączony ze swoim stworzeniem, według upodobania Ojca przyjął ciało, to On, Jezus Chrystus, jest naszym Panem, który za nas cierpiał, dla nas zmartwychwstał i ponownie przyjdzie w chwale Ojca, aby wskrzesić z martwych każde ciało (...). Jest więc tylko jeden Bóg Ojciec (...) i jeden jest Jezus Chrystus, nasz Pan, który przeszedł cały plan zbawczy i wszystko w sobie na nowo zjednoczył”. Tertulian porówna skandal wcielenia ze skandalem krzyża; tylko dlatego, że wydarzyło się to pierwsze, mogło się wydarzyć to drugie: „Co jest bardziej niegodne Boga lub czego powinien się On wstydzić bardziej: urodzenia czy śmierci, noszenia ciała czy noszenia krzyża, obrzezania czy ukrzyżowania, złożenia w kolebce czy złożenia w grobie? (...) Oszczędź jedyną nadzieję całego świata. Dlaczego niszczyć ów wstyd niezbędny dla wiary? To, co jest niegodne Boga, dzieje się dla mego pożytku: jestem zbawiony, jeśli nie będę się wstydził mego Pana (...). Syn Boży został ukrzyżowany: nie wstydzę się, dlaczego mam się wstydzić? Syn Boży umarł: to jest wiarygodne, dlaczego nie uwierzyć? (...) Czy takie rzeczy mogłyby być prawdziwe w Chrystusie, gdyby sam Chrystus nie był prawdziwy, gdyby nie miał prawdziwie w sobie tego, co mogło zawisnąć na krzyżu, co zmarło, pogrzebane i zmartwychwstałe? (...) Takie jest pochodzenie Jego podwójnej istoty, która pokazuje Go jako człowieka i Boga, narodzonego i nienarodzonego, cielesnego i duchowego, słabego i najpotężniejszego, umierającego i żyjącego (...). Dlaczego dzielić Chrystusa przez kłamstwo? Wszystko w Nim było prawdą”.

 

Z pewnością tekstów tych nie napisano z myślą o problemie, który teraz nas tu zajmuje. Ukazują jednak one jasno realizm, z jakim myślano o wcieleniu od pierwszych wieków życia Kościoła. Nie zostawiano miejsca na jakiś aspekt czy wymiar Logosu lub Syna Bożego nie związany z wcieleniem, nie „dotknięty” przez to wydarzenie. Jezus jest Logosem w całej swej pełni, nie jest jednym Synem, który cierpiał, i innym, który nie doświadczył cierpienia. Wiara chrześcijańska wyznaje, że Syn Boga narodził się i umarł, i ten niewiarygodny fakt stanowi nadzieję dla całego świata. Syn Boży więc przyjął człowieczeństwo i od tej chwili jest z nim nierozerwalnie związany. Refleksja na temat dwóch natur Jezusa, którą po raz pierwszy widzieliśmy u Tertuliana, doprowadzi w pewnym stopniu do coraz wyraźniejszego widzenia ich niezmieszanych, to znaczy do uważania Jezusa za prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka, a nie za mieszaninę człowieczeństwa i boskości. Termin „bez zmieszania” z Soboru Chalcedońskiego stanowić będzie ostateczne potwierdzenie tego, co w sposób mniej lub bardziej wyraźny jest stwierdzane już od pierwszych wieków.

 

Jedność osoby Chrystusa jest podstawą communicatio idiomatum, które widzieliśmy już u Tertuliana. Maryja Panna jest Matką Boga, Słowo Boga cierpiało i zostało ukrzyżowane w ciele, wszystkie rzeczy stały się przez jedynego Pana Jezusa Chrystusa (por. 1 Kor 8,6). Wysiłek prawowiernej chrystologii - o czym świadczy Sobór Efeski - był w dużym stopniu próbą usprawiedliwienia i uzasadnienia tych wyrażeń biblijnych oraz pobożności chrześcijan.

 

Nie ma więc innego Logosu, jak tylko wcielony. O tymże Logosie stwierdza się to, co odpowiada zarówno boskości, jak i człowieczeństwu. Natury jednak nie są wymieszane. Dlatego też, według znanej formuły św. Leona Wielkiego, każda z nich robi to, co jest jej właściwe, w łączności z drugą. Jedno działanie boskiej natury Słowa bez łączności z naturą ludzką jest zatem wykluczone.

 

Deklaracja dochodzi do wniosku: „Dlatego nie jest zgodna z nauką Kościoła teoria, która przypisuje zbawczą aktywność Logosowi jako takiemu w Jego boskości, która miałaby się dokonywać <<poza>> i <<ponad>> ludzką naturą Chrystusa, także po wcieleniu” (DI, 10). Także po wcieleniu pozostaje tajemnica osoby boskiej Syna, ale jest to ponadto tajemnica Jezusa Chrystusa. Deklaracja uściśla, że nie do pogodzenia z nauczaniem Kościoła jest zbawcza działalność Logosu poza człowieczeństwem Jezusa „także po wcieleniu”. Znaczenie tego wtrącenia z pewnością nie polega na zaprzeczaniu, że zbawienie, także przed Chrystusem, zdarza się ze względu na Niego jako jedynego pośrednika. Lecz oczywista jest trudność wyjaśnienia dokładnego sposobu, w jaki człowieczeństwo Chrystusa działa zbawczo przed wcieleniem. Powszechne pośrednictwo zbawcze Chrystusa jest utrzymane, ale pozostaje otwarty sposób, w jaki to się dokonywało w czasach poprzedzających przyjście Pana.

 

Mówienie o działaniu zbawczym lub wręcz o ekonomii Słowa jako takiego, różnym od działania Słowa wcielonego, rodzi co najmniej pytanie o jedyność ekonomii zbawienia. Dlatego Deklaracja stwierdza: „Należy więc stanowczo wyznawać naukę wiary o jedyności zbawczej ekonomii zamierzonej przez Boga Trójjedynego, mającej swoje źródło i centrum w tajemnicy wcielenia Słowa, które jest pośrednikiem Bożej łaski na płaszczyźnie stwórczej i zbawczej (por. Kol 1,15-20), na nowo jednoczy wszystko w sobie (por. Ef 1,10) i <<stało się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem>> (por. 1 Kor 1,30)” (DI, 11).

 

Wszystkie cytowane tu teksty biblijne odnoszą się do Słowa wcielonego i zaraz po przytoczonym przez nas fragmencie mówi się o jedności tajemnicy Chrystusa. Jedyność ekonomii zbawczej opiera się na fakcie, że Jezus jest powszechnym pośrednikiem i odkupicielem (por. KDK, 45). W rzeczywistości chodzi jedynie o soteriologiczne skutki argumentu chrystologicznego, przedstawionego w poprzednim punkcie. Jezus jest Synem Bożym, który stał się człowiekiem. W tych warunkach może być jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi (por. 1 Tm 2,5). Przyjął On kondycję ludzką, stał się więc tym, kim my jesteśmy, abyśmy mogli stać się tymi, kim jest On. Jedność ekonomii zbawienia obejmuje stworzenie i zbawienie, gdyż zarówno jedno, jak i drugie jest dziełem jedynego Boga Ojca za pośrednictwem Jezusa Chrystusa Syna przedwiecznego (por. 1 Kor 8,6; Kol 1,15-20). Deklaracja Dominus Iesus wraca do tego argumentu w rozdziale III, poświęconym jedyności i powszechności zbawczej tajemnicy Jezusa Chrystusa.

 

Należy tu też przywołać najbardziej znaczące teksty nowotestamentalne w tej sprawie; ukazują one, że tylko przez powszechne pośrednictwo Chrystusa można wytłumaczyć jedyność ekonomii zbawczej, jakiej pragnął Bóg i która rozciąga się od wiecznego wybrania ludzi w Chrystusie aż do paruzji Pana (por. DI, 11). Aby podkreślić tę jedność ekonomii zbawienia, która w Chrystusie znajduje swoje centrum, Ireneusz z Lyonu pisze: „Ponieważ jasne jest, że wszystko to, co było znane wcześniej przez Ojca, nasz Pan wypełnił stosownie do znanego już wcześniej porządku, czasu i godziny: jest oczywiście On jeden i ten sam, będąc zarazem bogaty i wieloraki. Wypełnia On bowiem wolę Ojca, która jest bogata i wieloraka; jednocześnie jest On Zbawcą tych, którzy się zbawiają, Panem tych, którzy podlegają Jego mocy, Bogiem rzeczy, które zostały stworzone, Jedynym Synem Ojca, Chrystusem, który był zapowiadany, i Słowem Bożym, które się wcieliło, gdy nadeszła pełnia czasu, w której Syn Boży miał się stać Synem Człowieczym”.

 

 

Jedność ekonomii Słowa wcielonego i Ducha Świętego

Jeśli Syn i Duch Święty są - według znanego wyrażenia św. Ireneusza - dwiema rękami Ojca, który nimi dokonuje stworzenia i zbawienia, nie można widzieć jedności ekonomii zbawczej, której ośrodkiem jest wcielenie Syna, bez uwzględnienia w niej roli Ducha Świętego. Tylko gdy istnieje zasadnicza łączność między wcieleniem i tajemnicą paschalną Jezusa a darem Ducha Świętego, jedność ta może być utrzymana. Tak więc autorzy, którzy bronią ekonomii (lub co najmniej działania) zbawczej Słowa „jako takiego”, nawet jeśli mniej pełnej niż tej Słowa wcielonego, powinni koniecznie mówić o darze Ducha tym, którzy nie są chrześcijanami. Zostajemy zatem postawieni wobec hipotezy o „ekonomii zbawczej Ducha Świętego o charakterze bardziej uniwersalnym niż ekonomia wcielonego Słowa, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego” (DI, 12). Hipoteza ta jest zdecydowanie odrzucona: „Także ten pogląd sprzeciwia się wierze katolickiej, która uznaje zbawcze wcielenie Słowa za wydarzenie trynitarne. W Nowym Testamencie tajemnica Jezusa, Słowa wcielonego, jest miejscem obecności Ducha Świętego i zasadą Jego wylania na ludzkość nie tylko w czasach mesjańskich (por. Dz 2,32-36; J 7,39; 20,22; 1 Kor 15,45), lecz także w czasach poprzedzających wejście Słowa w historię (por. 1 Kor 10,4; 1 P 1,10-12)” (DI, 12).

 

Ten głęboki tekst może służyć za nić przewodnią dla naszych rozważań. Przede wszystkim Jezus jest „miejscem” obecności Ducha Świętego. Duch działał już we wcieleniu (por. Mt 1,18.20; Łk 1,35). Ponadto Ewangelie synoptyczne mówią nam o zstąpieniu Ducha Świętego na Jezusa w chwili Jego chrztu w Jordanie (por. Mk 1,9-11); czwarta Ewangelia nie podaje sceny chrztu, ale przynosi świadectwo Jana Chrzciciela, wedle którego Duch zstąpił na Jezusa i pozostał na Nim (por. J 1,32-33). Jeśli chodzi o chwilę chrztu w Jordanie, inne teksty nowotestamentalne mówią nam o namaszczeniu Jezusa, aby ewangelizował ubogich i czynił dobrze (por. Łk 4,18; Dz 10,38; Mt 12,18). Jezus, będąc „miejscem” obecności Ducha, jest także początkiem Jego udzielania w chwili swego uwielbienia przez Ojca (por. J 7,39; J 20,22). Jezus może zsyłać Ducha, gdyż po swym zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu otrzymuje Go od Ojca w pełni (por. Dz 2,33); co więcej, On sam staje się w swym zmartwychwstaniu „Duchem ożywiającym” (1 Kor 15,45); w ten sposób Duch Święty jest także dla nas początkiem życia i zmartwychwstania (por. Rz 8,11). Ponadto Duch Święty jest nazywany w Nowym Testamencie Duchem Chrystusa, Duchem Jezusa (por. Dz 16,7; Rz 8,9; Flp 1,19). Zważywszy, że Stary Testament znajduje w Nowym swe wypełnienie, Duch, który przemawiał w prorokach, jest nazywany Duchem Chrystusa (por. 1 P 1,11). Zbawcze działanie Chrystusa obejmuje też tych, którzy żyli przed Nim (por. 1 Kor 10,1-4).

 

Tradycja pierwszych wieków podjęła i pogłębiła te dane nowotestamentalne. Według Justyna, gdy Jezus w chwili swego chrztu przyjmuje Ducha, kończy ostatecznie Jego działanie w ludzie Izraela, gdyż musi rozpocząć nowe wylanie, które tylko w Jezusie może mieć swój jedyny początek. Ireneusz z Lyonu stwierdza ze swej strony, że Jezus otrzymał Ducha w Jordanie, „abyśmy zostali zbawieni, przyjmując z obfitości Jego namaszczenia”. Duch został udzielony dopiero po zmartwychwstaniu Jezusa, ponieważ w czasie, jaki upłynął między namaszczeniem a zstąpieniem Duch winien „przyzwyczaić się” do zamieszkania w rodzaju ludzkim. Według Hilarego z Poitiers tylko wtedy, gdy uwielbione człowieczeństwo Jezusa wypełni wszechświat, może zstąpić na każde ciało Duch Święty. Przykłady te pokazują, że teologia pierwszych wieków, idąc za nauczaniem Nowego Testamentu, nie zna wylania Ducha Świętego, które nie pozostawałoby w ścisłym związku z tajemnicą paschalną i uwielbieniem człowieczeństwa Jezusa, a nawet wręcz ich następstwem. Wylanie to, znajdujące w Kościele swój uprzywilejowany wyraz, może więc być powszechne, gdyż Jezus zmartwychwstały napełnia wszystkie rzeczy (por. Ef 4,10).

 

W świetle tych świadectw biblijnych i tradycji rozumie się lepiej, dlaczego najnowsze wypowiedzi Magisterium Kościoła wskazują, że Duch nie jest „alternatywny względem Chrystusa ani też nie wypełnia swego rodzaju próżni, jaka według pewnych hipotez miałaby istnieć pomiędzy Chrystusem a Logosem” (RMis, 29 i DI, 12). Działalność Jezusa i Jego Ducha jest prawdziwie działaniem dwóch rąk Boga, które wspólnie dokonują zbawienia wierzących w Chrystusa, a także - w sposób, który Bóg zna - wszystkich ludzi dobrej woli (por. KDK, 22). Nie ma sensu wysuwane kilkakrotnie zastrzeżenie, według którego jeśli Duch przybędzie, dany tylko jako Duch Chrystusa zmartwychwstałego, będzie to „podporządkowanie” Ducha Chrystusowi. Widzieliśmy, jak Duch, którego Chrystus nam daje, jest tym, który spoczął na Nim; tym, którym Bóg Ojciec Go namaścił; tym, ze względu na którego działał w czasie Jego życia śmiertelnego. Ponadto jasne jest według Nowego Testamentu, że również Ojciec jest czynny w dawaniu Ducha po uwielbieniu Jezusa (por. J 14,15.26; Ga 4,6). Duch Chrystusa nadal jest także Duchem Bożym (por. Rz 8,9.14). Związek między zmartwychwstaniem Jezusa a darem Ducha nie ogranicza nawet wolności tego ostatniego, aby tchnął, gdzie chce (por. J 3,8), gdyż - jak już wspomnieliśmy - człowieczeństwo Chrystusa zmartwychwstałego napełnia wszechświat. Jezus zmartwychwstały, stawszy się człowiekiem dla naszego zbawienia, może więc działać w sercach wszystkich ludzi ze względu na Jego Ducha, w którym wszyscy, za Jego pośrednictwem, mogą przystępować do Ojca (por. Ef 2,18).

 

W ścisłym związku z jedynością ekonomii zbawczej, która we wcieleniu znajduje swe centrum, pozostają różne zagadnienia teologiczne. Przede wszystkim jest to powszechne pośrednictwo Jezusa, któremu deklaracja Dominus Iesus poświęca cały rozdział. Z drugiej jednak strony tylko jeśli się potwierdzi tę jedyną ekonomię, możemy uważać wszystkich ludzi za powołanych do tego samego zbawienia. W tym przypadku różne drogi mogłyby prowadzić tylko do różnych celów, istnieje bowiem głęboki związek między pośrednikiem zbawienia a samym zbawieniem. W Nowym Testamencie jest ono rozważane jako udział w życiu Jezusa, a konkretnie w życiu Jego uwielbionego człowieczeństwa (por. m.in. Łk 23,43; J 14,1-3; 17,24-26; Rz 8,17.29; 1 Kor 15,45-49; Ef 1,3-14; 2,6; Flp 1,23; Kol 3,1-4). Tylko dlatego, że Chrystus umarł i zmartwychwstał za nas oraz dzięki działaniu Jego Ducha możemy dojść do pełnego upodobnienia się do Niego. A zarazem tylko przez pośrednictwo Jezusa Chrystusa można dojść do Ojca. Ani Nowy Testament, ani tradycja Kościoła nie znają innej drogi.

 

Możemy zakończyć nasze rozważania słowami zamykającymi II rozdział deklaracji Dominus Iesus: „Podsumowując, działanie Ducha Świętego nie dokonuje się poza działaniem Chrystusa ani obok Niego. Jest to jedna i ta sama ekonomia zbawcza Boga Trójjedynego, urzeczywistniona w tajemnicy wcielenia, śmierci i zmartwychwstania Syna Bożego, spełniona przy współdziałaniu Ducha Świętego i ogarniająca swym zbawczym zasięgiem całą ludzkość i cały świat” (DI, 12).

z włoskiego tłumaczył

Krzysztof Gołębiowski

 

1 „L’Osservatore Romano” z 20 września 2000, s. 4-5. Są to obszerne fragmenty artykułu zatytułowanego Il Logos incarnato e lo Spirito Santo nell’opera della salvezza.

Płyta: "Jan Paweł II do kapłanów" z numerem specjalnym PASTORES 2 ( 2010 ) "Na dzień skupienia"



1. Świętość promieniuje - Rzym, 04.08.1993 (posłuchaj)
2. Homo Dei - Rzym, 26.05. i 02.06.1993
3. Kapłan głosi Chrystusa - Rzym, 21.04.1993
4. List do kapłanów na Wielki Czwartek - Częstochowa, 6.06.1979
5. Świadectwo wiary żywej jest naszą duchową legitymacją - Częstochowa, 6.06.1979
6. Kapłaństwo sakramentem czynu - Tarnów, 10.06.1987
7. Służba wyrazem miłości - Tarnów, 10.06.1987
8. Nieudolność moją dźwiga łaska sakramentalna - Lublin, 9.06.1987
9. Życie wewnętrzne duszą apostolstwa - Szczecin, 11.06.1987
10. Powołanie łaską na miarę wyrzeczeń - Szczecin, 11.06.1987
11. Ubóstwo właściwe dla powołania - Szczecin, 11.06.1987
12. Kapłan ofiarny i bezinteresowny - Łomża, 5.06.1991
13. Eucharystia racją bytu kapłaństwa - Warszawa, 13.06.1999 (posłuchaj)
14. Maryja matką wszystkich kapłanów - Rzym, 30.06.1993
15. Prezbiterium, czyli wspólnota - Rzym, 26.08.1993

Cena: 10zł

Wybór i montaż:
Beata Zajączkowska

 

Ośrodki rekolekcyjne

Partnerzy



Copyright: Wydawnictwo BERNARDINUM Sp. z o.o.